Mazda 3 – Zwycięża ten kto…

Świat biegnący w zawrotnym tempie, zmieniający się w obliczu nieustannych napięć, wojny technologicznej, procesów przemiany mentalnej i nieustannej rywalizacji o bycie fajnym. Tak postrzegamy świat, o takim świecie mówią media, takie widzenie mamy wtłaczane do głowy. Mazda 3 umie sobie poradzić w tym slalomie? O ile w ostatniej reklamie Bentleya za niespełna milion, sugerowano nam, by wręcz odwrotnie, wybrać się autem na łąkę i poczuć wiatr we włosach, o tyle Mazda pokazuje na kim się skupia. Tak, my odnosząca sukcesy mocna klasa średnia, która z szarej nijakości robotniczej wybiła się do świata trendów, uwikłana w wyścigu po szczeblach kariery, nerwówki i szemranej tolerancji, doskonale to wiemy: „Zwycięża ten, kto przełamuje konwencje”. Kobiety golą głowy, faceci farbują włosy i „zwyciężają” stając się maskotkami szklanego ekranu… Ale czy o to chodziło Mazdzie?

Fakt, Mazda wygląda dobrze na szklanym ekranie – już widząc jej reklamy we wnętrzu wzbudzają się emocje i pragnienie jazdy tym autem. Jednak co ważniejsze, kiedy spotkamy ją na ulicy, nawet lekko przybrudzoną, bez makijażu, nie odwracamy głowy w akcie zdegustowania. Głowę przekręcamy podążając wzrokiem za muskularnymi kształtami i głębokim, bordowym lakierem.

Mazda przełamuje konwencje także w dziedzinie ekologii. Jej modele okraszone nazwą Skyactiv słyną z niewielkiego zużycia paliwa, a sama Mazda, długo opierając się wykorzystaniu silników hybrydowych w swoich modelach, przełamywała pęd reszty konkurentów szukając innych dróg do bycia ECO. Mazda przełamuje konwencje, wzbudza emocje, także gdy zostaje w kieszeni więcej kasy na obiad w restauracji. Choć i oni dali się ostatecznie porwać hybrydowej ewolucji. Jeśli to będzie plug-in hybrid, to czemu nie. Po mieście poruszalibyśmy się bezspalinowo, a za miastem przemierzali setki kilometrów wiedząc, że i tak mamy bardzo oszczędny silnik pod maską.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.