Sport i diesel idealnym połączeniem…

Tak przynajmniej ostatnimi czasy starają nam się wmówić producenci samochodów. Skoda Fabia RS, VW Golf GTD, Audi TT, czy nawet zaprezentowany w 2008 roku Audi R8. Wszystkie występują z silnikami TDI. Nowość Peugeota RCZ z silnikiem HDI oraz Subaru Impreza z dieslem typu boxer, która w prawie każdym wzbudza pytanie: po co ?. Otóż po to, że raz – podobno klienci tego oczekują, a dwa – przede wszystkim oczekują tego normy. Producenci chcąc uniknąć płacenia kar za zbyt wysoką emisję spalin przez silniki oferowanej przez siebie gamy samochodów, redukują ich pojemności oraz zastępują dieslami, hybrydami, a dalej pewnie silnikami elektrycznymi.

Diesel + wysoki prześwit = doskonale sportowo

W ferworze walki o klienta niektórzy posuwają się także i w tym kierunku. BMW X6 to wzorowy przykład. Na dodatek – jak widać m.in. na polskich drogach – udany. Od kilku miesięcy dość mocno w ten sposób promuje swoje crossovery również Infiniti. Mowa tu o modelach FX i EX. Pojazdy tej marki nie mają tak rewolucyjnego kształtu, jak wspomniane wcześniej BMW X6. Jest w nich jednak pewien zadzior, a osoba posiadająca FX-a lub EX-a na drodze może czuć się z całą pewnością wyróżniona.

Kupować z dieslem? Obydwa modele dostępne w dwóch wersjach silnikowych – benzynowej (FX: 3,7 – 320KM i 5.0 390KM, EX – 3.7 320KM) i w reklamowanej odmianie z dieslem. Turbodoładowany silnik 3.0 rozwija moc 238 KM i moment obrotowy 550 Nm, który dostępny jest już przy 1750 obr/min.

Sportowe osiągi?

Wersja z dieslem zdecydowanie przegrywa w sprincie do setki z pozostałymi jednostkami, ale podany przez producenta wynik 8.3 sek w przypadku większego modelu i 7.9 sek w przypadku mniejszego, nie powinien powodować grymasu na twarzy. Jednostka zastosowana w Infiniti jest rozwinięciem silnika 3.0 dci Common-Rail stosowanego w samochodach pozostałych marek aliasu Nissan – Renault. Wśród modeli Infiniti jednostkę znajdziemy również w modelu M (samochód klasy średniej wyższej). Tak więc skuszeni reklamowym sportem powinniśmy podążyć do salonów tej marki szykując minimum 211 tys. zł na EX-a i 255 500 zł na FX-a. W takim przypadku nikt nie będzie nam mówił o oszczędnościach, choć ja osobiście uważam, że diesel w SUV-ie, crossoverze, czy sedanie, to żaden wstyd. A pokazuje tylko, że umiemy liczyć pieniądze myśląc o nich długofalowo.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.