I bez gazu i z gazem na gazie nie odpala.

Może rozjaśnię o co chodzi w tym zawiłym tytule. Mój czerwony Golf jest obecnie przełączony na gaz, ponieważ dostarczono mi go bez paliwa. Poprzedni właściciel startował go zawsze na gazie. Samochód jeszcze dwa dni temu jeździł. Teraz po moich akrobatycznych wyczynach już nie. Biedny ten roter wagen (czerwony samochód).
Lista grzechów sprzed dwóch dni może przyprawić o zawrót głowy. Mnie przyprawiła o myśli samobójcze. Choć chwilę potem przypomniałem sobie, że kupiłem go za 250 zł. Czyli niedużo. Przerzutka do roweru kosztuje więcej. Więcej też kosztują sobotnie zakupy w hipermarkecie. Nie mówiąc już o sznurówkach do butów Dody, Rubika czy Michała Figurskiego.

Co zrobiłem Golfowi?
-startowałem go z 8 razy pod rząd,
-próbowałem uruchomić z kabli kolejne cztery razy,
-na koniec zjawił się pomocnik „złotówa” i wziął go na hol, oczywiście radząc, żebym go spróbował odpalić. Podpowiedział, żeby zrobić to na trzecim biegu… Silnik wystartował trzy razy i trzy razy zgasł.

Już wtedy podejrzewałem, że silnik zdechł na amen. Dziś udowodniłem to doświadczalnie. Po naładowaniu akumulatora rozrusznik ładnie zakręcił. Silnik nawet jakby zaskoczył, ale właściwie za chwilę zgasł. Za drugim razem spróbowałem odpalić wciskając pedał gazu, jak podpowiedział mi poprzedni właściciel. Niestety nie pomogło. I co teraz?

Zauważyłem, że w tym elemencie syczy gaz, gdy kluczyk jest przekręcony w stacyjce na pozycję, jak do jazdy. Czy to normalne w przypadku gazu? Dodam jeszcze, że poprzedni właściciel zrobił modyfikację stacyjki. Samochód uruchamia się, jak Ferrari 599 GTB Fiorano. Tylko przycisk nie jest tak efektownie wykończony designersko.

I tak sobie zwisa poniżej kolumny kierownicy.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.