Samochody bez VAT – przegląd wydarzeń

Samochody bez VAT

Przez ostatnie kilka tygodni, miesięcy, a może i rok (?) tylko polowałem na reklamowe migacze. Oczekujące pliki zebrały się w liczbie… niesamowitej… 365. Właściwie już dawno powinienem użyć w tym oczekującym folderze sekwencję: prawy-usuń, ale nie. Pliki czekały, czekały i czekały. I co? Doczekały się, by otoczyć je szczególną opieką, a sprawcą zamieszania w tym jeziorku starych reklam jest Marek, który okazał się fanem reklam samochodowych marek.

Czemu nie dodajecie już reklam? Lubiłem czytać na waszych stronach o reklamach ze świata motoryzacyjnego.

Na taki apel muszę odpowiedzieć i choć z obiecanego tygodnia zrobił się miesiąc (a właściwie już trzy miesiące), to w końcu zbierając wszystkie chęci, pokonując wszystkie opory i zatory na stronie pojawią się znowu motoryzacyjne reklamy. W takim razie słowa Lewandowskiego zostają złamane i jego „Tak się nie bawię, chłopaki” traci na mocy. Otóż, bawimy się dalej. Teraz na odmienionej stronie, na której jeszcze łatwiej znajdziecie wszelkie informacje o reklamach, dniach otwartych i jazdach próbnych.

A powód do zabawy i radości przecież mamy, bo oto motoryzacyjny świat jakiś czas temu przypomniał sobie o VAT. Zobaczmy, co udało się upolować na witrynach i witrynkach, blogach i portalach? Minął już ponad rok od tego czasu, ale warto zobaczyć cóż za reklamy wtedy królowały na stronach komputerowych.

Na pierwszy rzut idzie marka zza oceanu: Jeep, który reklamuje swojego Grand Cherokee zachwalając asystent hamowania i ośmio-biegowy automat.

W walce o klienta bez VAT wyspecjalizowały się szczególnie marki premium, które prześcigały się ofertami skierowanymi do polskich przedsiębiorców. Oto Mercedes, który przestrzegał nas, że limuzyny z kratką są passe. Dlatego proponuje nam między innymi „dostawczego” CLS Shooting Brake.

Volvo, które wyspecjalizowało się świetnie w sprzedaży auta bez VAT (przypominam sobie ich „bankowozy”, które pozwalały na odliczenie VAT-u piekarzowi przewożącemu pieniądze pomiędzy firmą, a bankiem), teraz postawiło na prostotę.

W ofertach prześcigały się również „marki dla ludu”. Volkswagen oferował auta bez VAT, bez kratki i bez czekania.

Seat poszedł krok dalej. I głosi: „Bez firmy, bez kratki, bez VAT. Dla każdego!” Choć jak się okazuje, tylko wybrane modele z rocznika 2013.

Toyota, jako że był to pierwszy kwartał 2014 roku, również dołączyła do vatowej wojny promocję rocznikową, dodając do tego swoje, japońskie trzy grosze. Bez VAT i bez wad.

Artykuł ten miał być opublikowany w marcu 2014 roku, ale jakoś nie wróciłem do niego. Teraz, gdy go odnalazłem, była okazja by go dokończyć i przypomnieć sobie jak się sprzedawało samochody bez VAT.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.