Ford Focus – test z pod kątem Eco i Boost

Nowy Ford Focus na outdoorowych bannerach reklamowany jest, jako… Ford Focus. Nic więcej. Wszyscy teoretycznie wiemy o co chodzi. Ale nie do końca tak jest. Przynajmniej z zewnątrz. Mogę nawet powiedzieć, że Focus ma pecha. Nie, nie jest brzydki. To, czego Ford chyba nie zamierzał, a się stało, to by porównywać auto klasy średniej, do samochodu klasy B, czyli… Fiesty. Już kilkukrotnie słyszałem porównania mówiące o tym, że Focus to większa Fiesta. Cóż. Ford powie, że to New Kinetic Design. Ja powiem, że właśnie takiego Forda Focusa oczekiwałem. Zresztą Fiesty też.

Z przodu uwagę przykuwa duży wlot powietrza, który jest wykończony lakierem fortepianowym. Środkowa jego część jest aktywna. Łopatki wlotu powietrza są przymknięte, gdy silnik jest zimny, a otwierają się, kiedy jest ciepły. Wzór przednich reflektorów, to nawiązanie do Focusa poprzedniej generacji. Natomiast tył posiada „trójpalczaste” lampy zespolone.

Focus zaprasza do wnętrza

Wnętrze nowego kompakta wraca do korzeni. Nie jest tak zwariowane, jak w Focusie pierwszej generacji, ale dominuje w nim wiele ostrych, rombowatych kształtów. Konsola centralna jest bardzo szeroka. W aucie czujemy się obudowani. Na szczęście materiały są dobrej jakości. Również szare elementy są przyjemne dla oka. Uwagę na konsoli centralnej przykuwa hamulec ręczny. Fani jazdy bokiem będą się cieszyć z jego ułożenia tuż przy lewarku zmiany biegów.

Testowana wersja Titanium posiada w standardzie skórzaną (jest dostępna także tańszej wersji Trend), czteroramienną kierownicę wraz z sterowaniem radia. Funkcje sterowania nie są zlokalizowana na ramionach, tylko pomiędzy nimi. Koło kierownicy ma mniejszą średnicę niż w innych samochodach tej klasy. Świetnie leży w rękach i prowokuje do potraktowania Focusa, jak samochodu rajdowego. Turbodoładowany silnik 1.6 EcoBoost o mocy 150KM, to oferta godna uwagi. Samochód dysponuje momentem obrotowym 240 Nm dostępnym od 1600 do 4000 obr/min. To czuć. Moc jest dostępna zawsze wtedy, kiedy chcemy ją wykorzystać.

To jest Boost, a co z Eco

Producent informuje nas o średnim spalaniu 6,2 l/100 km. Informacja na komputerze pokładowym pokazywała niespełna 3 litry więcej. Dla tych, którzy chcą próbować dorównać wynikom laboratoryjnym Ford przygotował system Eco Mode, który dla kierowcy objawia się zieloną kontrolką wśród zwariowanych zegarów. Podczas krótkiej jazdy zauważyłem, że kontrolka świeci się tylko wtedy, gdy odejmowałem nogę z gazu. Pewnie dłuższe świecenie zapewnimy jej wykorzystując szósty bieg. W mieście w Eco-spalaniu pomoże nam system stop&start, który wyłączy silnik na czerwonym świetle i na szczęście płynnie włączy go, gdy naciśniemy sprzęgło.

Prowadzenie samochodu jest przyjemne. Wspomaganie kierownicy nie działa zbyt inwazyjnie i pozwala na precyzyjne manewrowanie. Zawieszenie jest zmodernizowaną kontynuacją rozwiązań z poprzedniego modelu. Znajdziemy więc kolumny McPerson z przodu oraz zawieszenie wielowahaczowe z tyłu. Całość zachowuje się cicho i pewnie pokonuje zakręty.

W każdej wersji wyposażeniowej Ford proponuje nam w standardzie zestaw naprawczy do kół i podaje wielkość bagażnika w takiej konfiguracji. Taki trend. Jeżeli chcemy wybrać samochód z opcjonalnym kołem zapasowym musimy liczyć się z tym, że bagażnik pomieści mniej niż trzysta litrów pakunków. Pojemność możemy zwiększyć rozkładając tylne siedzenia w stosunku 60:40.

Znowu sporo inteligencji

Ford oferuje w nowym Focusie kilka elektronicznych gadżetów pod hasłem bezpieczeństwo. Jednym z nich jest system przeciwkolizyjny, który monitoruje obszar przed pojazdem i z dużym prawdopodobieństwem pozwoli uniknąć kolizji przy prędkościach poniżej 30km/h. Ten system miałem okazję testować w Volvo S60 i uważam, że powinien być obowiązkowo montowany w każdym samochodzie. W Focusie wymaga on dopłaty 1600 zł.

Ciekawe jest to, że najtańszy oferowany Focus posiada silnik o mocy 105KM. Słabszy jest tylko silnik diesla (1.6 TDCi 95KM). Jednocześnie za podstawową wersję cennikowo zapłacimy 60 700 zł, choć producent zastrzega, że są to: maksymalne sugerowane ceny detaliczne. Wersja Ambiente nie posiada klimatyzacji i zapewne nie będzie zbyt często wybierana przez klientów. Dopłata do klimatyzacji w tej wersji to 4500 zł, a wersja Trend posiadająca klimatyzację i kilka innych opcji kosztuje 64 700 zł – wybór dla większości będzie więc oczywisty. Dziwi tylko postawa producenta. Dająca dużą przyjemność z jazdy wersja 1.6 EcoBoost (150KM) w testowanej wersji Titanium to wydatek 81 450 zł.

Autor: Krzysztof Bednarz
Zdjęcia: Łukasz Kazanecki

3 thoughts on “Ford Focus – test z pod kątem Eco i Boost

  1. Fajna recenzja !
    łady fordzik , jestem przed zakupem takowego :) Mnie interesuje 150 konna jednostka , o której właśnie napisałeś …
    Moje pytanie jest mianowicie , bo nie mam doświadczenia, ile można zejść z ceny w salonach ?

  2. To zejście z ceny, tak na prawdę często jest uzależnione od dealera, u którego kupujemy i danego modelu, a także od marki i jej polityki. W przypadku nowych modeli samochodów, które dobrze się sprzedają może nie być żadnego upustu cenowego. Zawsze jednak warto próbować powalczyć o coś, z czego sam dealer ma też korzyści przy większych zamówieniach, czyli opony zimowe, koło zapasowe, blokady, ubezpieczenia i akcesoria, jak siatki do bagażnika, bagażniki dachowe, etc. Jeżeli w przypadku Forda w cenniku są podane maksymalne, sugerowane ceny detaliczne pewnie pojawią się prędzej, czy później promocje producenta lub u dealerów, które mogą sięgać nawet kilku tysięcy złotych. Czasem dealer zapyta nas, czy płacimy gotówką. Wtedy też warto zapytać o rabaty. Paliwo na dojazd do banku po pieniądze może nam się zwrócić nawet kilkukrotnie. Warto też szukać w salonach samochodów, które z jakichś powodów stoją długo (np. specyficzny kolor) lub bogata, albo zbyt uboga wersja pamiętając jednak o tym, że przy odsprzedaży możemy mieć podobny problem.

  3. Upusty i promocje to prawie negocjacje biznesowe. Dealer na pewno ma zapas w cenie, ale przecież musi wyrwać od nas jak najwięcej. Jeśli nie sprzeda nam samochodu taniej, to wie że jutro będzie miał następnego klienta, który nie będzie już tak twardo negocjował.bJeśli kupujesz samochód i jesteś napalony, to zapytaj zawsze siebie: Komu bardziej, zależy żeby na mnie zarobić? Mi czy dealerowi.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.