Jazda testowa: Fiat Panda z zaokrąglonymi… prostokątami

Tej wiosny na rynku pojawią się dwie kontynuacje udanych modeli. Jednym z nich jest następca świetnej, kosmicznej Hondy Civic, a drugim nowe wcielenie miejskiego bestsellera – Fiata Pandy. Patrząc na nową Pandę możemy odnieść wrażenie, że stylistom kazano pracować na zdjęciu starego modelu. Mieli tylko nieco wydłużyć nadwozie i nadać mu innego charakteru. Co z tego wyszło?

Kiedy skupimy się na linii bocznej, dokładniej na wysokości szyb, moglibyśmy mieć problem z rozpoznaniem nowego modelu. Inne ukształtowanie małej bocznej szybki jest pierwszym widocznym znakiem na tej wysokości. Osoba nie zwracająca uwagi na każdy szczegół wytłoczonej blachy, mogłaby również nie zauważyć większych obłości na przednich i tylnych błotnikach oraz drzwi o innym profilu. Przednie reflektory również otrzymały zaokrąglenia. Są obecnie poprowadzone wyżej i bardziej płasko. Natomiast lampy tylne nie biegną już przez cały słupek. Teraz obejmują tylko odcinek od górnej do dolnej krawędzi szyb.

Jak to wygląda? Nieźle. Odnoszę wrażenie, że Panda miała być po prostu bardziej śmiesznym „zwierzaczkiem”. Teraz brakuje tylko wersji specjalnej z biało-czarnym kolorem nadwozia. Uśmiech pojawi się z pewnością, gdy wejdziemy do wnętrza. Wygląda na to, że styliści oprócz zakazów mieli też pewną swobodę. A może nawet totalną. Dlaczego tak myślę? Popatrzmy na to…

To jest dźwignia hamulca ręcznego. Zaokrąglony prostokąt. To właśnie motyw przewodni, który znajdziemy wszędzie. Począwszy od wspomnianej dźwigni, przez wewnętrzne klamki, gałkę drążka zmiany biegów, elementy sterowania ogrzewaniem (lub klimatyzacją) aż po zegary prędkościomierza i obrotomierza. Zaokrąglone prostokąty są dosłownie wszędzie.

Jednocześnie wnętrze nowej Pandy jest ożywione przez okalający deskę element dostępny w kilku kolorach (szarym, beżowym, czerwonym i niebieskim). Barwione elementy są szorstkie i matowe. Pewnym urozmaiceniem są brokatowe cząsteczki w jego strukturze. Natomiast panel sterowania klimatyzacją wraz z radiem oraz tablicą rozdzielczą wykonany jest z tworzywa wykończonego połyskującym lakierem. Szkoda, że jego struktura nie jest tak dopracowana, jak w Fiacie 500. Wszystkie elementy wykonane są z twardych tworzyw, są jednak dobrze spasowane i podczas jazdy nie ma mowy o żadnych odgłosach. Producent kontynuuje też tradycję umieszczania dużej, otwartej półki na torebkę lub inne przedmioty po stronie pasażera. Możemy je tam położyć, gdy nie chcemy ich zostawiać na brudnej podłodze lub luzem na tylnym siedzeniu. Obecnie półka jest sprytnie wsunięta wgłąb deski. Przewożone przedmioty nie zasłaniają nam szyby, a podczas nagłego hamowania nie wypadną tak łatwo ze swojego miejsca. Jednym słowem, dużo praktyczniej niż w poprzedniku. Pod spodem mamy także dostępny wąski, ale głęboki schowek na mapy, zeszyty, czy płyty.

Panda jest nadal samochodem pięcioosobowym. Tylna kanapa jest ułożona w taki sposób, by wygospodarować większą ilość miejsca na nogi. Przednie fotele mają nieco wyraźniej zaznaczone boczne podparcia.

Wraz z nazewnictwem wersji wyposażeniowych z Fiata 500, przeniesiono także styl zagłówków. Oczywiście zamiast okręgów, w Pandzie użyte są zaokrąglone prostokąty. Fiat zastosował począwszy od podstawowej wersji Pop zagłówki aktywne. W skład kategorii bezpieczeństwo wchodzą również: obowiązkowy ABS, a także dwie przednie poduszki powietrzne + poduszki kurtynowe oraz system ostrzegania o awaryjnym hamowaniu.

Nowa generacja Pandy posiada dwie wersje wyposażenia (wraz z możliwością wyboru dodatkowych opcji) oraz trzy silniki. Za Pandę w wersji Pop i silnikiem 1.2 69KM zapłacimy minimum 33990 zł. Testowana wersja Lounge z tym samym silnikiem będzie nas kosztować o 5 tys. zł więcej. Co dodatkowo otrzymamy w tej cenie w stosunku do tańszej Pandy Pop? Będzie to m.in. radio z odtwarzaczem mp3 i sześcioma głośnikami, sterowanie centralnym zamkiem z pilota, dzielone siedzenie, klimatyzację manualną oraz bogatsze elementy stylistyczne (relingi, listwy oraz lusterka i klamki w kolorze nadwozia). Odnoszę wrażenie, że Fiat zmienił nieco politykę cenową Pandy. Cena podstawowej Pandy wydaje się nieco wysoka, ale za to nie ma już mowy o nielakierowanych zderzakach, czy korbkach w drzwiach. Podstawowa wersja posiada elektrycznie otwierane szyby drzwi przednich, centralny zamek, kierownicę z regulacją wysokości i wspomaganie kierownicy. Być może Fiat na poważnie szykuje już miejsce na rynku dla jeszcze tańszego samochodu klasy A?

Czterocylindrowy silnik 8v rozwija moment obrotowy 102Nm przy 3000 obr/min. Jakie są odczucia z jazdy testowej? Hmm, posłużę się danymi: 14,2 s od 0-100km/h. Silnik powoli rozwija maksymalny moment, a następnie zmusza nas do szybkiego wrzucenia kolejnego biegu. Dobrze znana jednostka 1.2 Fire pozwoli nam na spokojne poruszanie się na lokalnych drogach przy zachowaniu względnej ekonomii. Umiejętnie posługując się pedałem przyśpieszenia i lewarkiem, na pewno nie będziemy blokować skrzyżowań. W kategorii silników niewysilonych, wolnossących samochody Fiata odznaczały się zawsze niskim spalaniem. Konkurenci zaczęli jednak stosować coraz bardziej skomplikowane i wydajne silniki. Dlatego oprócz standardowego 1.2 w gamie nowej Pandy znajdziemy również dwucylindrowego twinair-a (0,9 cm3, 85KM) oraz 1,3 Multijet (75KM). Jedną z cech przeniesionych z poprzedniego modelu do nowej Pandy, jest specyficzne umiejscowienie lewarka skrzyni biegów. Jest on zlokalizowany wysoko przy desce, dzięki czemu skracamy ruch ręki między kierownicą, a drążkiem. Skok lewarka jest „miękki” i długi, ale przełożenia są wybierane precyzyjnie.

Wyciszenie wnętrza przy prędkościach miejskich i spokojnej jeździe jest akceptowalne. Odgłosy dochodzące z silnika nie przeszkadzają. Zmienia się to jednak zdecydowanie gdy przekraczamy 3000 obr/min. Musimy liczyć się także z odgłosami pracy zawieszenia i opon. Auto sprężyście pokonuje drogowe nierówności, ale nie przenosi ich na koło kierownicy. Jego praca pozostaje na przyzwoitym klasowym poziomie. Elektryczne wspomaganie posiada dwa tryby pracy. Podczas manewrów na parkingu możemy włączyć tryb City, który zwielokrotnia siłę działania wspomagania. Kierownicy nie ominęła epidemia zaokrąglonych prostokątów. Ramiona kierownicy są bardzo szerokie i mogą wymagać przyzwyczajenia osoby, które lubią trzymać kierownicę w pozycji „za piętnaście trzecia”.

Czy Panda ponownie będzie bestsellerem? To pytanie zadaje sobie pewnie wielu, a szczególnie Fiat. Poprzedni model, dzięki temu, że był najpojemniejszym z samochodów tej klasy, a przy tym całkiem niezawodnym i korzystnym cenowo, zyskał wielu klientów na całym świecie. Teraz otrzymujemy autko jeszcze bardziej praktyczne o „odświeżonej” stylistyce, jednak Fiat zmienia też taktykę. Zwiększa cenę, ale oferuje w standardzie wyposażenie, za które u innych musimy dopłacić. Ten atut wraz z rozwiniętymi cechami z udanego, poprzedniego modelu, będą z pewnością poważnymi argumentami w walce o klientów z coraz silniejszą konkurencją w klasie A.

2 thoughts on “Jazda testowa: Fiat Panda z zaokrąglonymi… prostokątami

  1. Ładnie pozaokrąglana wersja pierwszej Pandy. Podoba mi się ciekawa tapicerka z ukrytymi napisami „Panda”, trochę nie podoba mi się kierownica.

  2. Świetne jest wnętrze nowej Pandy. Bardzo mi się podobają te kwadraty. Miła odmiana po wszechobecnych kółkach. Zdjęcia nie oddają pełnego wrażenia jakie sprawia to autko. Na dniach otwartych Fiata miałem okazję przejechać się nową Pandą. Czysta przyjemność i bardzo dobre wrażenia. Gorąco polecam każdemu kto szuka auta tych gabarytów.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.