Jazda testowa: Infiniti Q50 – kierownica… zgłoś się, droga… zgłoś się

Infiniti Q50 rozszerzył w 2013 roku gamę japońskiej luksusowej marki o auto z segmentu aut kosztujących mniej niż 200 tys zł, znacząco schodząc także z mocą. Obecnie Q50 jest dostępne także z czterocylindrowym silnikiem. Jednak setkę osiągniemy w nim już po 7,2 s, więc o brak sprawnego przyśpieszania nie mamy się co martwić. Udało się to zapewne między innymi dzięki obniżeniu masy auta poprzez wyrzucenie z niego przekładni kierowniczej…

Kierownica, którą jeszcze nadal fizycznie kręcimy jest połączona z kołami, które także jeszcze nadal fizycznie stykają się z drogą. Pomiędzy mamy tylko przewody, jednostki licząco-sterujące i bity przekazywane impulsami elektrycznymi. Plusem takiego rozwiązania jest między innymi eliminacja drgań kierownicy pochodzących od nierówności na drodze. Nie ma fizycznej przekładni kierowniczej, ale system, który sprawnie oblicza, konwertuje i wysyła pod nasze ręce ogładzone impulsy, sprawiając że kierownica nie służy do walki z dziurami, a po prostu do zmian kierunku jazdy.

Jeśli nawet nie zanosi się zbyt szybko na to, by samochody pozbyły się kół łączących nas fizycznie z asfaltem, to sterowanie kierownicą przez nas kierowców jest jednak coraz bardziej zagrożone. Oto, co można zrobić testowanym Infiniti Q50 z systemem „Dynamicznej tarczy bezpieczeństwa”.

Ja aż tak mocno nie jestem jeszcze w stanie zaufać technologii przy 100 km/h, aby usadowić się na fotelu pasażera. Zwróćmy uwagę na inne funkcje tarczy w Q50, które mogą przypaść nam do gustu. Wśród nich jest możliwość automatycznego zatrzymywania się samochodu przy niskich prędkościach, które możemy wykorzystać w korku. System działa także podczas cofania. Jeśli więc będziemy na tyle uparci, by ignorować wszystkie sygnały i wskazania na monitorach, które dają 360-stopniowy obraz „z lotu ptaka”, to ostatecznie auto zatrzyma się samo. Parkowanie równoległe tym 4,8–metrowym samochodem można wykonywać bez stresu o otarcie zderzaka auta sąsiada.

Testowany Infiniti Q50 posiadał silnik benzynowy o mocy 211 KM. Samochód wyrywa się szybko z bloków startowych, pozostawiając inne pojazdy na skrzyżowaniu, ale jednocześnie robi to z sobie tylko znaną łagodnością. Co to znaczy? Przyśpieszenie ze startu do 100 km/h zajmuje mu 7,2 sekundy, a jednak nie robi wrażenia sportowca. Przyśpieszanie nie przewraca nam kiszek w brzuchu. Jednak zastosowanie w Q50 sterowanie automatycznej skrzyni biegów i charakterystyka jego silnika (moment obrotowy 350 Nm dostępny od 1250 obr/min) sprawiąją, że każdego marudera możemy szybko wyprzedzić, niezależnie od tego czy mówimy o prędkościach 30-60 km/h, czy 130-160 km/h. W trybie sportowym „elektroniczna” kierownica pracuje z większym oporem, a elektroniczne sterowanie skrzyni biegów stara się wycisnąć z niej jeszcze większe soki i wymusza wcześniejszą redukcję biegów podczas naciśnięcia pedału przyśpieszenia.

Jeśli już prowadzimy samochód, rozejrzyjmy się po wnętrzu, które jest pełne wyszukanych form. Uwagę przykuwa wijąca się linia dzieląca tunel środkowy i konsolę centralną na dwie asymetryczne części, a także wklęsła powierzchnia deski rozdzielczej po stronie pasażera. Skórzane obicia połączono z wstawkami aluminium i tworzywem pokrytym lakierem piano. Liczbę przycisków ograniczono zastępując go dotykowym wyświetlaczem z systemem nazwanym Infiniti InTouch. Daje on nam możliwość zmiany wszelkich opcji multimedialnych, a także ustawień samochodu – w tym wyłączania i włączania trybów pracy mnóstwa elektronicznych wspomagaczy. Możemy sterować też nimi także poprzez manipulator zlokalizowany na tunelu środkowym.

Przyjemność z jazdy Infiniti Q50 jest duża, a subiektywne odczucia w aspekcie korzystania z wnętrza krążą wokół słowa wygoda. Zobaczmy jak to wygląda w liczbach. Auto ma 4790 mm długości, 1820 mm szerokości i 1445 mm wysokości. Jeśli chcemy porównywać te wymiary z innymi samochodami premium, odkryjemy, że Infiniti postawiło na coś pomiędzy klasą D i E. Formalnie Q50 zaliczany jest do konkurentów aut klasy D, jednak jest od nich średnio o 8-10 cm dłuższy, będąc jednocześnie o kilka centymetrów krótszy niż samochody klasy E. 500-litrowy bagażnik również przekracza inne auta segmentu D premium. Przy czym jego wnętrze jest dosyć nieregularne. Na jego wewnętrznym końcu ma tylko 85 cm. Najszersze miejsce – tuż przy progu bagażnika – ma 142 cm.

Jeszcze na koniec dwa słowa o wyglądzie, który to akapit wcześniej pominąłem ze względu na opis „elektronicznej” kierownicy. Infiniti Q50 przyciąga uwagę swoim przodem. Wrzecionowaty kształt przedniego wlotu powietrza z rozszerzającymi się liniami przedniego zderzaka oraz zwężające się po wewnętrznej stronie reflektory wyglądają agresywnie. Dla miłośników nietypowych smaczków przygotowano linię boczną, w której słupek C projektanci zaakcentowali nieregularnie rozszerzającym się zygzakiem. Tył jest najspokojniejszym elementem zewnętrznym Q50. Agresywności dodają dwie rury wydechowe, które znajdziemy w wyposażeniu Sport zarówno wersji benzynowej, diesel jak i… hybrydowej.

Infiniti Q50 piastuje obecnie miano najtańszego modelu tej marki. Jednak nadal zachowuje wysoki poziom. Cena (od 144 tys. zł 2.2d, od 151 tys zł 2.0t) daje menadżerom i dyrektorom możliwość odskoczni od wszędobylskich niemieckich marek. Posiadanie samochodu ze znaczkiem (/\) na polskich drogach wciąż powiewa nutką egzotyki. Ci, którzy chcieliby jednak postawić jednocześnie na niemiecką solidność i japońską jakość, dostają w Q50 taką możliwość. Silniki 2.2d i 2.0t zostały skonstruowane przez Mercedesa. Kolejną ciekawostką związaną z tym modelem jest fakt, że zapoczątkował on nową erę w Infiniti. Producent odtąd wszystkie nazwy swoich samochodów rozpoczyna literką Q. Czyżby Q jak Quality?

Jazda testowa odbyła się przy współudziale Centrum Infiniti w Katowicach.

2 thoughts on “Jazda testowa: Infiniti Q50 – kierownica… zgłoś się, droga… zgłoś się

  1. Infiniti teraz to cuda. Pamiętam jak kiedyś przywozili ze Stanów Nissany Primery ze znaczkiem Infiniti. Nieźle rozwinęli te auta. Bardzo unikatowe. Choć akurat Q50 mógłbym chyba pomylić z Lexusem. Ma może ma trochę mniejszy ten wlot, ale kształt podobny. Infiniti sprzed kilku lat były nie do pomylenia z niczym innym. W sumie ich crossovery nadal takie są.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.