Jazda testowa: Infiniti QX60 – mało czasu, by go złapać

Bok QX60 2019

Jazda testowa Infiniti QX60 3.5 262KM Elite

Bardzo cieszę się, gdy mam możliwość przetestowania samochodu, który jest – nie zawsze oczywistym – ale jednak, rarytasem na rynku. Jednym z tych samochodów jest Infiniti QX60, który takim rarytasem może być w „czysto” europejskiej wersji. Model ten pojawił się bowiem w Europie w ubiegłym roku (w Polsce w październiku 2018), a już za rok może się to zmienić. Oczywiście, mowa tu o informacji wyjścia ze sprzedaży samochodów tej marki w Europie Zachodniej, które zostały pokonane przez kolejne cyferki, kropki i edycje norm emisji spalin na naszym kontynencie. Producent skupi się na sprzedaży w Ameryce Północnej, Azji i… pozostaje w Europie Wschodniej.

amerykański infiniti qx60 w Europie

Jako, że my, Polacy jesteśmy narodem bardzo kreatywnym, a przecież… leżymy w Europie Środkowo-WSCHODNIEJ… to polski importer nie mówi jeszcze ostatniego słowa. Dodatkowo, uspokajając potencjalnych nabywców – producent i importer zapewnia, że serwis zostanie utrzymany w aliasie Renault-Nissan przez wiele lat.

Tylne światło Infiniti QX60

Może to jest właśnie czas, w którym warto się pochylić nad tą, jednak nieco nieoczywistą marką. Model Infiniti QX60 ma chyba równie intrygującą historię wejścia na rynek, jak dużo mniejszy w koncernie Nissan Cube. Ten mały samochód jest obecnie ogromnym rarytasem, w dodatku świetnie wyposażonym (bo oferowanym w jednej wersji).

Znak Infiniti

Nieco podobnie sprawa wygląda z Infiniti QX60, ponieważ ten ogromny samochód pojawił się u nas w poliftingowej wersji, robiąc wcześniej długą karierę w USA, będąc tam jednym na najlepiej sprzedających się SUVów. W Polsce jest natomiast dostępny tylko z – mógłbym powiedzieć – jednym, bardzo bogatym, poziomem wyposażenia. Tak naprawdę są to dwie opcje Elite i Hi-tech, ale różnica w cenie między nimi to 10 tys. zł, co przy kwocie 359 tys. zł, dylematem stanie się raczej to, czy chcę, lub może nie chcę posiadać samochodu z elektrycznymi smyczami, typu aktywny tempomat, lane assist, systemami ostrzegającymi przed kolizjami (także z tyłu), czy asystenta martwego pola.

Aktywny tempomat na ramieniu kierownicy Infiniti

Co znajdziemy jeszcze w QX60? Między innymi układ klimatyzacji z filtrem polifenolowym, z wyciągiem z pestek winogron, wykończenie drewnem klonowym, kamerę 360st, system Audio z dyskiem twardym 10GB i czternastoma głośnikami, czy nawet system multimedialny dla jadących na tylnych siedzeniach. W zagłówkach przednich siedzeń mamy 7″ wyświetlacze, otrzymujemy również dwie pary słuchawek bezprzewodowych, a w tunelu środkowym prócz podstawowych wejść, otrzymujemy nawet złącze RCA (Cinch), którym podepniemy kamerę, DVD lub nawet gramofon. Mogłoby wydawać się, że to tylko naciągane przykłady, ale gdy zagłębimy się w amerykańskie fora QX60, odkryjemy że najbardziej innowacyjni użytkownicy próbują w ten sposób podłączyć nawet komputery Raspberry Pi, by cieszyć się jeszcze większymi możliwościami samochodu.

Złącza RCA Cinch w Infiniti QX60

I może warto kombinować w tą stronę, bo w samym komputerze pokładowym czuć niestety trochę początek dekady. Głównie za sprawą grafiki, ale też braku niektórych możliwości oferowanych przez najnowsze systemy multimedialne – jak wpięcie telefonu przy pomocy Android Auto czy Apple Car Play. Działa natomiast przesyłanie dźwięku do auta przez USB i bluetooth audio, więc pliki zgromadzone w komórce będziemy mogli odtworzyć w czternastu głośnikach np. bezprzewodowo.

Może nie będę rozpisywał się na temat wielu dostępnych jako standard w tej klasie aut udogodnień, będących również w Infiniti QX60, jak na przykład czujniki deszczu, elektrycznie zamykane drzwi bagażnika, podgrzewana kierownica, okno dachowe i wiele innych. Ciekawostką w polskich cennikach jest także wzmianka, że na wyposażeniu kosztującego 350 tys. auta są także… zderzaki w kolorze nadwozia.

Zderzak w kolorze nadwozia w Infiniti QX60

Wnętrze, z którego nie chcę wychodzić

Stonowana stylistyka karoserii, może nieco podrasowana poliftingowymi reflektorami, grillem i charakterystycznym łukiem w słupku D, może trafiać do części klientów i być może jest też zachętą do klientów, którzy nie utożsamiali się do końca z SUV-ami Infiniti o mocno przesuniętym do tyłu samochodu optycznym środku ciężkości, z piękną długą maską znaną choćby z QX70.

Tu zatrzymam się na tym, co dzieje się we wnętrzu, gdzie wchodząc, jesteśmy otuleni przez skórę i naturalne drewno. Wykończenie wnętrza dostępne jest w trzech wariantach. Miałem okazję być w dwóch – czarnym i kremowym. Muszę przyznać, że jestem miłośnikiem jasnego wykończenia, które tu szczególnie uwypukla zastosowane wzory deski rozdzielczej, tunelu środkowego, czy boczków drzwi.

Tylny rząd siedzeń składany przyciskiem QX60

Skórzana tapicerka nie ominęła żadnego elementu siedzenia, nawet w ostatnim rzędzie, co ciekawe dosyć prosto składanym, za pomocą linki, z możliwością ich ponownego rozłożenia jednym przyciskiem dostępnym z poziomu bagażnika. Drugi rząd siedzeń może usunąć się nam do przodu po złożeniu siedziska do góry lub dać nam więcej przestrzeni na długość, ale nieco niższej – który uzyskujemy poprzez złożenie samych oparć.

W zimowe dni czekają na nas oczywiście w siedziskach grzałki, natomiast wchodząc do samochodu w lecie, możemy skorzystać z ich wentylacji.

Testowane Infiniti QX60 - Ogrzewanie i wentylacja foteli

W tym samym miejscu znajdziemy też selektor zmieniający sposób pracy reakcji silnika. Sam napęd 4×4 przekazuje większość mocy na tylne koła, w razie potrzeby dołączając w większym stopniu przednią oś. W aucie tym nie ma zawieszenia adaptacyjnego, więc w materii twardości nic się nie zmienia.

Ten samochód nieco rozleniwia. Powolna jazda, 50km/h to jego świat… chciałoby się tak powiedzieć, ale nic bardziej mylnego. Rozleniwia obły widok deski rozdzielczej, rozleniwiają siedziska, salonowe drewno, świadomość, że mamy tu przecież bezstopniową skrzynię CVT oskarżaną często właśnie o pewną „leniwość”. Rozleniwia cisza w tym samochodzie, chęć wtopienia się w wielkie fotele i płynięcia…

Jednak… Jeżeli użyjemy więcej niż centymetr skoku pedału przyśpieszenia, odkrywamy że… to auto jeździ. Co więcej, potrafi szybko jeździć i szybko docierać do wysokich prędkości. Setkę osiąga po 8,4 sekundy. Co więcej, także ciekawie brzmi. 3,5 litrowy silnik, 262KM, 334 Nm przy 4400 obr/min – to wszystko daje radę w tym pięciometrowym kolosie (5092 mm długości).

Jeśli samochody kupujemy wzrokiem, to nie ujmując nic stonowanej urodzie zewnętrznej, wzrok kupi z pewnością ten model po rozłożeniu się w jego wnętrzu. A co ciekawe, w momencie publikacji tekstu można było otrzymać nawet 100 tys. zł upustu na auta z ubiegłego rocznika, co winduje wskaźnik ceny do jakości do dosyć ciekawych, wartych rozważenia poziomów.

Test Infiniti QX60

Jazda testowa Infiniti QX60 możliwa była dzięki uprzejmości Autoryzowanego Dealera Infiniti Sosnowiec.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.