Jazda testowa: Nissan Qashqai – C-crossover w drugiej odsłonie

Nissan Qashqai 1.5 dCi

Nissan Qashqai – europejski hit i samochód, który wywindował modę na crossovery odpowiadające wielkością popularnej klasie C. Czy ktoś będzie chciał jeździć wysoko zawieszonym kompaktem po mieście i autostradach, a omijać szerokim łukiem teren? Na szczęście dla Nissana okazało się, że wielu chciało. Inni producenci zaczęli wprowadzać konkurencyjne modele dla Qashqaia, ale lider pozostawał wciąż ten sam. W ubiegłym roku pojawiła się druga generacja, która zyskała bardziej zadziorny charakter, a we wnętrzu nabrała więcej prestiżu.

Co my tu mamy? Nissan postanowił tropem innych marek upodabniać swoje samochody do granic możliwości. I oto Qashqai zapoczątkował nowy styl w projektowaniu przodów. Obecny model posiada ostro zakończone po obu stronach przednie reflektory z atrapą zwieńczoną srebrnym, dużo szerszym niż w poprzedniku, odwróconym trapezem obejmującym logo Nissan.

Qashqai z pewnością nabrał poważniejszego wyglądu, a właściciele tego crossovera mogą „niechcący” zostać nawet uznani za posiadaczy terenowego X-Traila. A może odwrotnie, to właściciele drogiego X-Traila mogą zostać zakamuflowani poprzez podobieństwo do Qashqaia? Ruch Nissana względem tych „braci” jest z pewnością ciekawostką. Jest jednak jeszcze jeden model w podobnym stylu, chyba największy zwycięzca pod względem designu – obejmujący schedę po pustce w klasie C u Nissana, a patrząc trochę bardziej wstecz, następca Tidii – Nissan Pulsar. Upodobnienie do ostatnich modeli dało mu porywczą stylistykę, która może sprawić, że dosyć często będziemy go spotykać na drodze. Wróćmy jednak do naszego kompaktowego, ale nieco podwyższonego bohatera. Ciekawie wyglądający przód jest elementem najbardziej przyciągającym uwagę. Linia maski jest krótka, ale mocno wypukła i przechodzi płynnie w przetłoczenia błotnika i drzwi. Drugą wyróżniającą częścią samochodu będzie dolna linia okien wznosząca się w tylnej części mocno ku górze, przedłużona ku samemu końcowi dolną krawędzią tylnego spojlera. Chromowane obwódki szyb w Qashqaiu nie są zarezerwowane już tylko dla bogatych wersji. Otrzymamy je w standardzie począwszy od podstawowej wersji Visia. Z tyłu dominują dwubarwne światła, których grafika również staje się elementem wspólnym z pozostałymi nowymi modelami marki.

We wnętrzu zmiana jest jeszcze większa. Wąska konsola centralna poprzednika została zastąpiona szeroką, rozszerzającą się ku górze płaszczyzną płynnie przechodzącą listwą wykończeniową w stronę pasażera. W testowanej wersji Tekna znajdziemy na niej 7” dotykowy wyświetlacz systemu Nissan Connect oraz automatyczną, dwustrefową klimatyzację. Pośród zegarów prędkościomierza i obrotomierza otrzymamy w standardzie 5” kolorowy wyświetlacz komputera pokładowego. W najtańszej wersji nadal otrzymamy wnętrze z wieloma srebrnymi dodatkami i konsolą wykończoną lakierem piano. Ciemnoszary kolor pojawi się za to na listwie po stronie pasażera. W bogatszych wersjach będziemy mieć także dodatkowe, czerwone podświetlenia na tunelu środkowym.

Wszystkie wersje modelu wyposażone są w elektryczny hamulec postojowy z systemem wspomagania ruszania pod górę. W najbogatszych wersjach otrzymamy także system bezkluczykowy. Testowany Nissan Qashqai Tekna posiadał także system kamer, które dają obraz 360 stopni przedstawiając na wyświetlaczu auto i jego otoczenie „z lotu ptaka”.

Wielkość wnętrza odpowiada temu z samochodów klasy C. Wysokość samochodu 1590 mm, to przełożenie z wyższego prześwitu podwozia charakterystycznego dla crossoverów. Zmierzone wartości od siedziska do dachu to 92 cm na tylnych siedzeniach i 96 na przednich. Statystyczna większość społeczeństwa będzie miała wystarczającą do komfortowego podróżowania przestrzeń nad głową. Miejsce na nogi w tylnym rzędzie siedzeń przy bardzo wysokich osobach jadących z przodu może być już dosyć mocno ograniczone.

Posiadając crossovera musimy liczyć się z tym, że będziemy musieli unieść wyżej nasze bagaże. Wysokość progu bagażnika w Qashqaiu to 76 cm, czyli jednak 3-6 cm wyżej niż większości testowanych przez nas zwykłych kompaktów. Jednak, jeśli wybieramy auto z drugim poziomem wyposażenia (Acenta), otrzymujemy system podwójnego dna, wyrównuje poziom podłogi bagażnika do poziomu jego progu. Wtedy cięższe bagaże po podniesieniu na odpowiednią wysokość, możemy po prostu wsunąć do wnętrza. Łatwiejsze będzie także ich wyjęcie.

Pod spodem dodatkowej podłogi bagażnika znajdziemy miejsce na płaskie przedmioty o kilkucentymetrowej wysokości, a jeszcze niżej wnękę z kołem zapasowym. Co ważne Nissan we wszystkich wersjach, począwszy od najtańszej dostarcza je nie bawiąc się w zestawy naprawcze opon. „Półki do aranżacji wnętrza bagażnika” – jak drugą podłogę ładnie opisano w liście opcji Qashqaia – powodują także, że uzyskujemy płaską powierzchnię także po rozłożeniu oparć tylnych siedzeń. Pojemność bagażnika wynosi od 401 litrów, a minimalna i maksymalna szerokość to odpowiednio 111 i 139 cm, głębokość natomiast 82 cm. Co ciekawe, do półki wysokość to tylko 36 cm (46 cm po zdemontowaniu płyt drugiego dna). Jeśli jednak będziemy mieli potrzebę przewieźć większe przedmioty, schowamy półkę właśnie w schowku pod podłogą.

Nissan wyposażył Qashqaia w trzy silniki benzynowe i opisywanego diesla – 1.5 110 KM, 260 Nm. Dane techniczne mówią o przyśpieszeniu od 0-100 km/h w 12.4 sekundy. W takim razie w tym wyścigu oferowany 115-konny silnik benzynowy będzie zwycięzcą. Start ze świateł odbywa się jednak całkiem sprawnie. Jeżeli już podczas jazdy jesteśmy już w okolicy 1800 obr/min, dynamicznie przyśpieszymy chcąc wyprzedzić nieco wolniej jadącego użytkownika drogi. Dla wielbicieli szybszych sprintów spod świateł Nissan przygotował silnik benzynowy o mocy 160 KM. Będzie on nadal nieco tańszy od diesla, jednak zapewne na wyświetlaczu ze średnim spalaniem częściej ujrzymy cyfry wyższe niż 5 l/100 km.

Nissan Qashqai zaskakuje pozytywnie właściwościami jezdnymi. Mimo wysokiego zawieszenia, nie czujemy bujania samochodu na boki i w przód-tył. Jednocześnie przez nierówności przeprowadza nas sprawnie i bez obciążeń dla kręgosłupa. Kierownica z elektrycznym wspomaganiem kierownicy może działać w dwóch trybach – standardowym i sportowym, w którym stawia większy opór podczas skręcania. Przycisk ten docenią toczący boje o sile wspomagania kierownicy. Pogodzi tych, którzy lekko pracującą kierownicę uznają za plus i tych, którzy lubią czuć jej opór. Wspomnę jeszcze o wyciszeniu samochodu, które również zasługuje na uznanie. Silnik diesla przy stałych prędkościach był słyszalny w niewielkim stopniu, także dźwięki od zawieszenia są wytłumione bardzo dobrze. Przy wyższych prędkościach najbardziej zwrócimy uwagę na dźwięki z okolicy słupków przednich.

Nissan Qashqai 2. generacji jest z pewnością ciekawą propozycją na rynku małych crossoverów. Pierwsza generacja, popularyzująca tę klasę, konsekwentnie była najlepiej sprzedawanym samochodem wśród konkurentów. Teraz w statystykach przed nowym Qashqaiem wprowadzonym na rynek w lutym 2014 stanęły Kia Sportage i tańsza Dacia Duster. Za podstawową wersję Visia ze 115-konnym silnikiem benzynowym zapłacimy 75 500 zł. Testowany Qashqai w wersji Tekna silnikiem diesla to wydatek minimum 106 500 zł. Czy w 2015 roku – pierwszym pełnym roku sprzedaży nowego modelu, znów będzie on na pierwszym miejscu? Sprawdzimy za rok.

Jazda testowa Nissanem Qashqai odbyła się dzięki uprzejmości Autoryzowanego Dealera Sprzedaży Nissan Japan Motors z Tychów.

One thought on “Jazda testowa: Nissan Qashqai – C-crossover w drugiej odsłonie

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.