Jazda testowa: Opel Insignia Sports Tourer – Czy też jest najlepszy?

Opel Insignia wzbudza we mnie niezmiennie duże emocje od momentu premiery. Przez te lata wywołał też pozytywne opinie wśród dziennikarzy i firm, które chętnie widzą Insignię w swojej flocie. W ubiegłym roku w naszym kraju był to najlepiej kupowany samochód w swojej klasie. Oczywiście nie zapominam też o najważniejszym trofeum w świecie europejskiej motoryzacji – tytule Car of The Year z 2009 roku. Za co to wszystko? Sprawdźmy.

Stylistyka Opla Insigni jest już dobrze znana. W tym roku powinniśmy się spodziewać pewnych zmian. Jednak według mnie nie są one potrzebne. Jak napisałem już wyżej, Insignia wzbudza we mnie to, co każdy fan motoryzacji lubi czuć w swoim wnętrzu. I tu prośba do Opla… Nie zepsujcie przodu Insigni! Ten samochód nie potrzebuje face-liftingu. Przynajmniej na zewnątrz.

Do jazdy testowej została przygotowana Insignia Sports Tourer, która jest równie atrakcyjnym stylistycznie samochodem jak pozostałe wersje. Zacznijmy więc od tyłu. Ogromne tylne światła świetnie uzupełniają całą linię Insigni. Myślę, że równie mocno jak w gusta Europejczyków, może trafić w serca Amerykanów. A będą mogli się nią cieszyć już w tym roku – oczywiście pod marką Buick Regal. Na pewno przypadną im też do gustu elektrycznie unoszone drzwi bagażnika. Ostatecznie, pewnie zaskoczy ich też widok małych światełek upchanych na krawędziach bagażnika samochodu.

Przestrzeń bagażowa zgodnie z danymi ma 540 l pojemności (wg ECIE). Zapewne dlatego Opel dopisał do swojego oznaczenia samochodów kombi przedrostek Sports. To kombi, w którym musimy pogodzić się z mniejszą pojemnością nawet o 50l od największych konkurentów. Jednak zauważmy, że Opel nie gra tutaj w liczenie nieużytecznej powierzchni zawieszonej gdzieś wysoko nad nadkolami. Bagażnik Opla Insigni Sports Tourer posiada płaską powierzchnią począwszy od drzwi bagażnika i progu załadunkowego, aż po tylne siedzenia. I to we wszystkich płaszczyznach.

Wnętrze Insigni było strzałem w dziesiątkę po latach stosowania kanciatego designu. Obecnie wszystkie modele Opla sukcesywnie przejmują to rozwiązanie. Jest ono nadal bardzo atrakcyjne, mimo że zaprojektowane już ponad pięć lat temu. Wersja Cosmo, którą testowałem, posiadała pakiet ciemnego, sportowego wykończenia. Jednak miłośnicy jaśniejszych detali również mogą zamówić odpowiadającą im wersję.

Materiały użyte do wykończenia wnętrza są przyzwoitej jakości. Jest to poziom odpowiadający standardom stosowanym w klasie D. W Insigni dostrzegamy jeszcze jedną nowinkę sprzed lat – kierownicę wykończoną elementami imitującymi aluminium. Pomysł ten był następnie kopiowany przez kilku producentów. Pochwała należy się za łatwy dostęp do sterowania tempomatem oraz radia na ramionach kierownicy. Jednak, jeżeli chcemy skorzystać z funkcji odtwarzacza, nawigacji lub klimatyzacji na konsoli centralnej, będziemy musieli odnaleźć się w gąszczu przycisków. W zasadzie, gdy zadomowimy się nieco w Insigni, powinniśmy dostrzec logikę, jaką kierował się producent. Wtedy uda nam się automatycznie korzystać z funkcji klimatyzacji, a potem także radia. Sterowanie nawigacją jest powtórzone również na tunelu środkowym w formie kilku przycisków oraz pokrętła z funkcją zatwierdź.

Insignia 2.0 CDTI 160KM + automat

Insignia Tourer z sześciobiegową automatyczną skrzynią biegów nie wciska nas w fotel, ale ukrywa gdzieś swoje 160 KM i 350Nm. Automat Opla każe nam chwilę czekać na odpowiedź, jednak możemy pomylić się co do możliwości zarówno silnika i skrzyni. Bardzo szybko okazuje się, że licznik niespodziewanie wskazuje prędkości dopuszczalne jedynie na autostradach. Do setki rozpędzamy się w 10s, a prędkość maksymalna to 210 km/h. Odnoszę wrażenie, że wersja 130-konna z tą samą skrzynią mogłaby być już nieco za słabą propozycją. Za to, tym czego potrzeba było fanom diesli, jest już od niedawna na rynku. To silnik 2.0 CDTI BiTurbo 195KM. Przyjemność posiadania wersji z dwiema turbosprężarkami będzie wymagać od nas podniesienia budżetu przeznaczonego na auto o niespełna 10 tys zł.

Zawieszenie Insigni jest stworzone dla tych, którzy lubią wiedzieć, jaki jest aktualny stan nawierzchni. Jest zestrojone raczej twardo i przejazd przez nierówności daje o sobie znać, ale nie na tyle, żeby popsuć nam dobry humor. W mojej opinii jego charakterystyka nawet nieco ten humor poprawia i prowokuje do mocniejszego wciśnięcia gazu. Oczywiście cały czas musimy mieć na uwadze to, że Insignia może nas porwać w strefę dużych prędkości, ale w swoim łagodnym tempie.

Cena prezentowanej wersji 2.0 CDTI 160KM Cosmo to minimum 126 800 zł. Jeżeli będziemy chcieli skorzystać z technicznych nowinek Opla – bi-ksenonowych świateł AFL, czy kamery Opel Eye, musimy liczyć się z dodatkowym wydatkiem rzędu siedmiu tysięcy złotych. Jeżeli jesteśmy zainteresowani najtańszą wersją Insigni Sports Tourer, musimy przygotować się na kwotę ok. 90 tyś zł.

Czy Insignia Sports Tourer jest nadal najlepsza? Na pewno przyciąga do niej ciekawie stylizowane nadwozie kombi z nietypowym rozwiązaniem drzwi bagażnika. Atutem jest solidnie wykonane wnętrze, które jest miłe dla oka, a także zawieszenie zapewniające wrażenie pewności na drodze. Bogaty wybór jednostek napędowych pozwala wybrać auto odpowiednie do charakteru naszej jazdy, a optymalnym środkiem spośród diesli wydaje się być testowany 160-konny silnik 2.0. Konkurencja jednak nie śpi i na rynku są w tej klasie już samochody, które są równie dobre jak Insignia. A wybór modelu będzie zależał od naszych upodobań i charakteru prowadzenia konkretnego samochodu.

One thought on “Jazda testowa: Opel Insignia Sports Tourer – Czy też jest najlepszy?

  1. Ciekawy test i zdecydowanie zgadzam się z opiniami w nim sformułowanymi. Opel Insignia spotkał się u nas w kraju z bardzo dużym zainteresowaniem, co może świadczyć, że jego konstrukcja jest dość dobrze dopasowana do obecnych potrzeb i oczekiwań klientów. Zawieszenie rzeczywiście pozwala poczuć radość z nieco bardziej dynamicznej jazdy. ;-)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.