Jazda testowa: Seat Leon – ciekawie mu z oczu patrzy

Leon trzeciej generacji, pojawił się w salonach w sierpniu 2013, a sprzedawcy Seata cieszą się, że w końcu mają hit. Klienci kuszeni reklamą, pojawiają się, by przetestować nowego, hiszpańskiego kompakta. Jak wygląda nowy model Leona w zestawieniu z telewizyjnym spotem?

Jak zawsze w przypadku porównania reklam samochodowych z autem jeżdżącym po drogach, wszystko zależy od kwoty, którą dysponujemy. Choć musimy przyznać, że Leon ma coś w zanadrzu także dla tych, którzy mają przeznaczone na jego zakup około 50 tys. zł.

Testowany Seat Leon III posiadał turbodoładowany silnik benzynowy 1.4 TSI o mocy 122 KM. Była to wersja wyposażenia Style, w której mamy standardowo dostępne, mocno promowane reflektory full LED.

Leon przybiera ostre kształty

Skupmy się więc na wyglądzie zewnętrznym. W nowym Leonie nie widzimy żadnych nawiązań do „okrągłego” poprzednika. Hmm, może prawie żadnych. Jest jedno: trójkątna, uniesiona w górę szybka za tylnymi drzwiami. Jednak teraz nie mamy już zakamuflowanej klamki w słupku. Być może dlatego, by mocniej zaakcentować, że oto Seat Leon jest dostępny także w wersji trzydrzwiowej SC. My jednak testowaliśmy, tą bardziej praktyczną – pięciodrzwiową. W porównaniu z poprzednikiem samochód jest o pięć centymetrów krótszy, przy właściwie takiej samej wysokości i szerokości. Najbardziej charakterystycznymi elementami sylwetki są tylne wybrzuszenia ciągnące się począwszy od drzwi tylnych, aż po pokrywę bagażnika. Mają one bezpośrednia styczność z kolejną cechą dynamizującą sylwetkę, tylnymi, wąskimi koszami lamp.

W środku również królują ostre kształty. Tu także, na korzyść nowego Leona, porzucono ideę masywnej, obłej powierzchni. Deska rozdzielcza jest podzielona poziomo. Górna cześć wykonana jest z miękkiego tworzywa, natomiast dolna cześć konsoli centralnej z twardego. W zależności od wybranej wersji, może ona być wykonana w odcieniu jasno szarym lub czarnym. Szary kolor dostępny w wersji Style rozjaśnia wnętrze, ale co ciekawe, ciemniejszy odcień twardych tworzyw dostępny w tańszych poziomach wyposażenia sprawia wizualnie lepsze wrażenie. Jednak patrząc całościowo, bardziej atrakcyjne jest wnętrze w wersji Style. W wersjach Entry i Reference duży panel otaczający tablicę wskaźników nie posiada zdobień w postaci chromowanej i lakierowanej lakierem piano ramki. Także gałka lewarka skrzyni biegów jest wykonana z jednolitego tworzywa, co wspólnie sprawia, że wnętrze jest ponure. Za kilkaset złotych możemy je trochę podrasować aluminiowymi wstawkami.

Dotykowe wyświetlacze

W centralnym miejscu umieszczony jest wyświetlacz multimedialny, który występuje w dwóch wersjach, dotykowej monochromatycznej (w Reference – standard, a w Entry za dopłatą) lub z kolorową matrycą z ekranem dotykowym w technologi pojemnościowej (w Style – standard, a w Reference za dopłatą). Wyświetlacz monochromatyczny obsługujemy poprzez naciskanie symboli pokazanych na ekranie, a wersji kolorowej możemy przesuwać menu płynnie, poprzez delikatne przesunięcie palcem – podobnie jak jest to w nowoczesnych smartfonach i tabletach.

Odpowiednią pozycję za kierownicą znalazłem dla siebie bardzo łatwo. Jest wygodnie. Mamy pełną regulację kolumny oraz fotela. W wersji Style, wysokość może regulować także pasażer. Także z tyłu większość pasażerów będzie mieć wystarczającą ilość miejsca nad głową. W testowanej wersji Style zamontowany jest także wyższy tunel środkowy z wbudowanym podłokietnikiem oraz kanałem doprowadzającym powietrze z układu ogrzewania i klimatyzacji do tylnego rzędu siedzeń. Klimatyzacja jest niestety w podstawowej wersji Entry dostępna jedynie za dodatkową opłatą 4352 zł. Niespodzianka spotka nas także w bagażniku, gdzie w najtańszej wersji otrzymamy w całości składane oparcie tylnej kanapy. Dzielona kanapa jest dostępna począwszy od wersji Reference.

Regularny otwór luku bagażowego

Bagażnik posiada pojemność 380 l. Na uwagę zasługuje konstrukcja otworu bagażnika, która na praktycznie całej linii jest tak szeroka, jak sam luk bagażowy, a nawet szersza. Możemy bez problemu włożyć przedmioty o długości około 102 cm, w jego najwęższym miejscu. Jego długość to 74 cm. Leon ze względu na swój sportowy charakter ma jednak dosyć wysoko umieszczony próg załadunku – znajdujący się 77 cm nad ziemią. W bagażniku czeka na nas jeszcze jeden próg – ten, który tworzy się po rozłożeniu oparcia tylnych siedzeń. Tak przewożone przedmioty będziemy musieli unieść na ok 10 cm. Do granicy przednich siedzeń ustawionych na wysokości słupka B będziemy wtedy mieli długość około 154 cm.

Seat udostępnia nam w Leonie 9 wersji silnikowych (5 benzynowych i 4 – wysokoprężne). Testowana, 122-konna wersja daje sporą przyjemność z jazdy. Całkiem szybko, w nieco ponad dziewięć sekund, doprowadza Leona do setki. Wrażenie szybkiego zbierania się samochodu mamy także podczas przyśpieszania od 60-100 km. Silniki TSI, to udane pod względem osiągów konstrukcje. Maksymalny moment obrotowy 200 Nm jest dostępny już od 1400 obr/min, co podczas wciskania gazu powoduje lekki uśmiech na twarzy.

Belka skrętna – w sam raz na polskie drogi

Producent zdecydował się na zastosowanie w większości wersji, belki skrętnej. Jedynie dwie najmocniejsze odmiany (180-konny TSI i 184-konny TDI) mają zawieszenie wielowahaczowe. Z przodu samochód trzyma w ryzach układ Mc Persona. Leon spodoba się tym, którzy lubią nieco sztywnej zestrojone zawieszenie. Mimo, że nie ma mowy o „przepływaniu” przez dziury, nie oznacza to, że każda napotkana nierówność łamie nam kręgosłup. Producent napisałby, że uzyskano optymalną charakterystykę zapewniającą komfort i pewne trzymanie się drogi. Ja bym napisał, że jest dosyć sztywno, ale nadal na tyle komfortowo, że nie powoduje to pragnienia natychmiastowej ucieczki z samochodu.

W kategorii przyjemność z jazdy należą się pochlebne opinie. Koło kierownicy wygodnie leży w dłoniach, a wspomaganie jest całkiem dobrze zestrojone. Kierownica w testowym aucie, prócz tego, że jest wielofunkcyjna i obszyta skórą, posiada jeszcze jedną „cechę”. Jeżeli jedziemy z prędkością powyżej 70 km/h, nie włączymy kierunkowskazu i najedziemy na linię rozdzielającą pasy ruchu, koło kierownicy delikatnie samoczynnie skręci, by naprowadzić nas z powrotem na odpowiedni tor. Jest to system Line Assist dostępny w pakiecie „wspomagania jazdy”, wraz z którym otrzymujemy także automatyczne światła drogowe.

Podsumowanie

Styl w Seacie Leonie znajdziemy właśnie w wersji Style. To ten poziom wyposażenia posiada w standardzie pięknie wyglądające przednie i tylne, diodowe źródła światła. Ta wersja ma również ciekawsze wykończenie wnętrza. Ma także rzecz jasna wyższą cenę – rozpoczynającą się od 70 tys. zł. Podstawowa wersja Entry jest niespełna dwadzieścia tysięcy tańsza. Co ciekawe, diodowe reflektory „są obliczone” na cały cykl życia samochodu. Na pytanie, czy obliczenia brały pod uwagę polski cykl życia samochodu, będziemy szukać odpowiedzi za 20-25 lat. ;)

Jazda testowa odbyła się dzięki uprzejmości Autoryzowanego Dealera marki Seat, Pro-Moto w Katowicach

2 thoughts on “Jazda testowa: Seat Leon – ciekawie mu z oczu patrzy

  1. W końcu dużo lepsze wnętrze, niż to co prezentowali w ostatnich modelach. Te wielkie plastiki w poprzednim Leonie i w Ibizie, to na prawdę porażka. Teraz o niebo lepiej.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.