Jazda testowa: Toyota Avensis – Co dostaniemy w drodze do biura

Face-lifting toyoty Avensis i kampanie reklamowe akcentujące prestiż nowego samochodu kazały mi bliżej przyjrzeć się japońskiej technologii w angielskim wykonaniu. Teraz Toyota nie każe nam zabierać do samochodu marudnej teściowej (jak w reklamie modelu sprzed face-liftingu), ale proponuje by usiąść w jej fotelach i poczuć się jak w swoim biurze. Reklamę Toyoty Avensis opisywaliśmy przy okazji wprowadzenia zmodernizowanego modelu na polski rynek. Jak w takim razie wygląda to nasze biuro w drodze do biura?

W zasadzie bardzo podobnie jak samochód do przewożenia teściowej (czyli ten sprzed face-litingu – przyp. autora). Przednia część nadwozia uzyskała szersze i smuklejsze reflektory, które teraz są wyposażone opcjonalnie w światła do jazdy dziennej LED. Natomiast atrapa chłodnicy wchodząca w skład przedniego zderzaka, posiada obecnie delikatniejsze wykończenie i obniżony znak Toyoty.

Zmiany zdynamizowały nieco przód samochodu, ale jednocześnie odebrały mu nieco indywidualności, którą posiadał za sprawą wąskich ale wysokich reflektorów w poprzedniej wersji. Z tyłu zmiany objęły zderzaki, a także lampy, które mimo braku zmiany zarysu, posiadają obecnie optyczne zwężenie za sprawą przeniesionego do wewnątrz białego pola kierunkowskazów i świateł cofania. Pokrywa bagażnika uzyskała chromowaną listwę ozdobną.

Wnętrze Toyoty Avensis to oaza spokoju, w której ukryto parę ciekawych elementów. Jednym z nich jest duży schowek tunelu środkowego ukryty pod podłokietnikiem. Jego konstrukcja pozwala na kilkunastocentymetrowe odsłonięcie i przechowywanie drobnych elementów. W razie potrzeby uchylamy jednak pokrywę do góry i możemy wrzucić do niego większe przedmioty. Kolejnym intrygującym elementem jest wzór zastosowany na tworzywach wnętrza Avensisa.

Tłoczenie obejmuje zarówno górną, bardziej elastyczną część jak i zastosowaną w dolnej części twardszą. Tworzywa wyglądają ciekawie, są dobrze wykonane i spasowane, jednak ostatecznie ciężko zgodzić się z forsowanym przez reklamy wrażeniem prestiżu. Oczywiście jego poziom możemy zwiększać wraz kolejnymi stopniami wyposażenia. Oprócz dodatków takich jak elementy imitujące drewno, otrzymamy fotele o wykończeniu skórzano-alcantarowym (z pakietem Plus w wersji Sol) lub w pełni skórzanym (w wersji Prestige).

Obecnie Toyota oferuje trzy wersje Luna, Sol, Prestige. W zależności od wybranej wersji producent udostępnia nam także dodatkowe pakiety opcji: Bezpieczeństwa, Business, Plus, a także akcesoryjne: Life i Chrome. Testowana Avensis, to wersja Sol (1.8 147KM) z pakietem Business. Za tę wersję zapłacimy nieco ponad 100 tys. zł (bez upustów).

Lista standardowych opcji pomiędzy podstawową Luną, a Sol różni się znacznie. W obu wersjach otrzymamy m.in. 7 poduszek powietrznych, ABS z Brake Assist oraz stabilizacją i kontrolą trakcji, elektronicczny hamulec ręczny, czy aktywne zagłówki, wielofunkcyjną kierownicę, rozkładane oparcie tylnej kanapy. W wersji Luna otrzymujemy klimatyzację manualną, natomiast w wersji Sol – automatyczną. Dodatkowo wzbogacona jest ona o czujniki deszczu i zmierzchu, elektrochromatyczne lusterko, tempomat, skórzane wykończenia kierownicy i lewarka zmiany biegów, dodatkową – elektryczną regulację fotela w odcinku lędźwiowym, tylne szyby otwierane elektrycznie, czy otwór w tylnej kanapie do przewozu nart.

W pakiecie Business otrzymujemy także system multimedialny Toyota Touch z kamerą cofania i możliwością skomunikowania telefonu poprzez Bluetooth, adaptacyjne lampy biksenonowe, światła do jazdy dziennej LED i kamerę cofania. Aby poczuć reklamowany luksus, musimy wybrać dodatkowo wspomniany wcześniej pakiet Plus (7000 zł), który pozwoli nam na bezkluczykowe uruchomienie silnika, zapewni podgrzewane fotele z dodatkową, kątową regulacją zagłówka i tapicerką alcantarowo-skórzaną, obszytym skórą podłokietnikiem oraz elektrycznie składanymi lusterkami zewnętrznymi i ciekawym wzorem 10-ramiennych aluminiowych felg. Wersja Sol to dotąd najczęściej kupowana opcja Toyoty Avensis. Jednak Ci, którzy skuszeni reklamą, chcieliby poczuć w pełni skórzaną tapicerkę, muszą zdecydować się na wersję Prestige (dostępną z silnikiem 2.0 152KM od 118900 zł).

Bagażnik Avensisa w wersji sedan pomieści według danych technicznych 509 l bagażu. Otwór załadunkowy jest bardzo szeroki i regularny. Jeżeli zdecydujemy się na rozłożenie siedzeń, musimy liczyć się z kilkucentymetrowym progiem utworzonym przez opuszczone oparcie.

Podczas jazdy Toyota Avensis pokazuje do czego jest stworzona. Charakterystyka jej zawieszenia jest skierowana do osób, które oczekują płynności w pokonywaniu nierówności. W samochodzie jest raczej miękko. Skórzana kierownica wygodnie leży w dłoniach i pozwala na umiarkowaną precyzję prowadzenia. Toyota w tym aspekcie poprawiła właściwości Avensisa w stosunku do przed-face-liftingowej poprzedniczki.

Powracając jeszcze na chwilę do opcji, które dostarcza nam producent – musimy przyznać, że podczas jazdy odnajdujemy je z łatwością. Korzystając z konsoli centralnej lub multimedialnego koła kierownicy szybko aktywujemy interesujące nas funkcje. W kategorii ergonomia, Avensis może być z pewnością wzorem do naśladowania. Jedyną opcją, której w pierwszym momencie musimy dłużej poszukać, jest aktywator elektronicznego hamulca postojowego (znajduje się na desce rozdzielczej po prawej stronie od kolumny kierownicy). Jednak hamulec ten posiada standardowo funkcję automatycznego włączania i zwolnienia bez użycia przycisku. Ergonomiczne są również wskaźniki tablicy rozdzielczej – są czytelne, a ich podświetlenie nie jest męczące dla oczu.

Teraz jeszcze odpowiedzmy na pytanie, czy biznesmen oprócz fotela, będzie zadowolony z silnika 1.8 Valvematic. Myślę, że tak, ale pod warunkiem, że nie oczekuje żadnych sportowych doznań. Jednak ani zawieszenie, ani układ kierowniczy nawet przez moment nie chcą sugerować takiego przeznaczenia samochodu. Benzynowy 1.8 147KM zapewnia 180Nm momentu obrotowego przy 4000 obr/min. Aby wyprzedzanie było sprawne, będziemy musieli sięgnąć po lewarek i redukować do niższych biegów (manualna skrzynia posiada ich sześć). Podczas mniej agresywnej jazdy spalanie będzie oscylować wokół 7 l/100 km. Jeżeli jednak mamy ciężką nogę (lub napięte biznesowe terminy), będziemy musieli zaakceptować wyniki o minimum 1-1,5 l wyższe, a także zaskakująco większe natężenie odgłosów dochodzących z silnika.

To jak jest z „premium” w przypadku Toyoty Avensis? Coś z premium w niej z pewnością jest, zwłaszcza gdy weźmiemy pod uwagę wersję Prestige lub Sol z pakietami Business i Plus. Materiały użyte do wykończenia wnętrza są owszem – dobre, ale nadal na poziomie klasy średniej. To auto, którego z pewnością się nie powstydzimy i będziemy zadowoleni z jego zakupu, ale ostatecznie uplasujemy go gdzieś pomiędzy faktyczną starą gwardią premium i pozostałą stawką klasy D. Chyba, że ciężar wyrażenia „jakość klasy premium” przeniesiemy w obszar montażu i spasowania poszczególnych elementów. Tu rzeczywiście nie ma się do czego przyczepić.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.