Jazda testowa: Toyota Yaris Hybrid – czy rzeczywiście 3,1 l/100km?

Toyota Yaris Hybrid może zamieszać nieco wśród samochodów miejskich i już chyba nawet zaczęła to robić. Jeżeli zechcemy zamówić ekonomiczną odmianę Yarisa, będziemy musieli poczekać z odbiorem do 2013 roku. Wszystkie samochody z obecnego roku są już sprzedane. Cena 66 tys zł nie odstrasza, ale przyciąga – okazuje się bowiem, że dla osób poszukujących bogato wyposażonego samochodu do miasta, może stać się ona atrakcyjną za sprawą przyszłych oszczędności, które będzie generować system hybrydowy w ich miejskim aucie.

Czy średnie spalanie w mieście granicach 3,1 l/100 km to wyraz bujania w obłokach, czy fakty dla twardo stąpających po ziemi? Dla niektórych to pytanie może być kluczowym przy zakupie. Postaram się odpowiedzieć na nie nieco później. Teraz zobaczmy, czym jeszcze testowany Yaris Hybrid może przyciągnąć naszą uwagę.

Oprócz ekologicznego napędu otrzymujemy nutę indywidualizmu, która w takim samochodzie jest jak najbardziej wskazana i pożądana, przynajmniej przez niektórych. Zmienione zderzaki oraz przednie reflektory i tylne lampy upodabniają małego Yarisa do większego hybrydowego Priusa. W Yarisie Hybrid otrzymujemy rozszerzający się ku dołowi wlot powietrza w zderzaku, a jednocześnie mocniej zamaskowaną górną część atrapy chłodnicy z logo Toyoty wykończonym błękitnym kolorem. Hybrydowy Yaris również dzięki nowym reflektorom zyskał bardziej obłe kształty w stosunku do wersji w pełni spalinowych.

Boczne błotniki zostały okraszone napisem Hybrid, natomiast z tyłu będziemy spotykać się z dwiema wersjami samochodu. W standardowej linii wyposażenia Terra, Yaris otrzymał biało-czerwone klosze tylnych lamp, natomiast począwszy od wersji Sol (za 69 700) znajdują się w nim lampy wyposażone w światła pozycyjne i stop LED. Szary odcień wnętrza lamp ponownie upodabnia nieco Yarisa do Priusa, tworząc w ten sposób rodzinę aut hybrydowych.

We wnętrzu główną różnicą dostrzegalną na pierwszy rzut oka dla kierowcy będzie dźwignia bezstopniowej, planetarnej przekładni e-CVT, która posiada błękitne wykończenie gałki. Inną różnicą będzie ekonomizer umieszczony w miejscu obrotomierza i błękitne wskazówki wskaźników. Począwszy od bogatszej wersji Sol na desce rozdzielczej znajdziemy przycisk POWER, który służy do uruchomienia i wyłączenia układu hybrydowego, czyli po prostu startu silnika.

Toyota zastosowała trzy stopnie wyposażenia Terra, Sol, Dynamic – jednak nie odpowiadają one w 100% benzynowym odpowiednikom. Yaris Hybrid począwszy od podstawowej wersji jest wyposażony w automatyczną, dwustrefową klimatyzację, system wspomagania ruszania na wzniesieniu, kurtyny powietrzne i poduszki kolanowe, a także wspomniane wcześniej reflektory ze światłami dziennymi LED. Dzięki automatycznej klimatyzacji przewagę wyposażeniową utrzymuje także w wersji Sol. Jednak na przykład panoramiczny dach jest dostępny tylko w pakiecie w najwyższej wersji wyposażeniowej Dynamic. Wszystko zapewne dlatego, aby poprzez ujednolicenie produkcji, cena hybrydy była konkurencyjna w stosunku do wersji z silnikami benzynowymi i diesla. Zanim jednak rozpiszę się o cenach, przejdźmy jeszcze do tyłu wnętrza.

Zarówno przestrzeń bagażowa, jak i przestrzeń dla pasażerów tylnego rzędu siedzeń pozostały bez zmian. Bagażnik jest objętościowo równy pozostałym wersjom Yarisa (286 l), a osoby siedzące z tyłu nie będą narzekać na miejsce nad głowami. Jedyną modyfikacją widoczną we wnętrzu jest nieco wystająca obudowa ogniw pod siedziskiem.

Czy będzie ona przeszkadzać podróżującym? Raczej tylko w przypadkach jeżeli z przodu usiądzie bardzo wysoka osoba i odsunie znacznie fotel do tyłu. Jeżeli kierujący nie przekracza znacząco 180 cm, z tyłu powinny zmieścić się również dorosłe osoby.

Wrażenia z jazdy Yarisem Hybrid

Start wywołany przyciskiem POWER jest miły dla ucha, bo generuje jedynie krótki sygnał dźwiękowy potwierdzający uruchomienie samochodu. Na ekonomizerze świeci się kontrolka READY i EV, co oznacza, że gdy ustawimy lewarek w pozycję D (drive) i puścimy pedał hamulca, zaczniemy bezgłośnie podjeżdżać do przodu.

Jeżeli akumulatory będą bliskie rozładowania, po chwili zostanie uruchomiony także silnik benzynowy, który będzie pracował jako generator doładowujący ogniwa. My operując delikatnie pedałem przyśpieszenia będziemy poruszać się nadal za pomocą silnika elektrycznego. I określenie „delikatnie” jest podczas jazdy tym samochodem kluczowe jeszcze bardziej niż w innych autach. Czy da się osiągnąć średnie spalanie w mieście na poziomie 3,1 l/100km? Należy pamiętać, że zostało osiągnięte ono podczas badania homologacyjnego, gdzie samochód rozpędza się do 50 km/h i często hamuje. W takim razie mamy już właściwie odpowiedź, kiedy zyskamy najwięcej jeżdżąc Yarisem Hybrid.

Będą to notabene godziny szczytu, kiedy nasza prędkość średnia gwałtownie spada i często hamujemy powodując odzyskiwanie energii i przekazywanie jej do akumulatorów. Myślę, że wraz z zastosowaniem systemu pełnej hybrydy w samochodzie miejskim, cała technologia nabiera sensu. Wtedy, gdy inni tracą najwięcej, my zyskujemy. W korku wcale nie zużywamy paliwa. Jeżeli jedziemy z prędkością do 50km/h, w pewnych przypadkach możemy przejechać nim do dwóch kilometrów jedynie na silniku elektrycznym. Jazda podczas testu Yarisem Hybrid pokazała, że silnik elektryczny pozostaje jedynym źródłem napędu także przy nieco wyższych prędkościach. Nadal więc oszczędza dla nas pieniądze. Mój wynik z dodatkową osobą na pokładzie podczas delikatnej obsługi pedału przyśpieszenia, to 3,2 l/100km.

O ile w mieście da się powalczyć o wynik podany przez producenta, gdy jeździmy z głową, o tyle uzyskanie 3,5 l/100 km w cyklu mieszanym jest już jednak nieco większym wyzwaniem. Podczas przyśpieszania silnik spalinowy wkracza do akcji i pracuje stale, gdy poruszamy się prędkościami pozamiejskimi. Jeżeli będziemy często podróżować z bardzo wysokimi prędkościami pomiędzy miastami, w dodatku używając klimatyzacji, spalanie przekroczy magiczną liczbę 3, wzejdzie także powyżej 4 l/100km, może pokazywać 5, a czasem nawet „szóstkę”. Wszystko zależy od nas. Ja podczas bardziej dynamicznej jazdy, ocierając się o prędkość 100 km/h i wykonując kilka szybszych przyśpieszeń otrzymałem średni wynik 4,7 l/100 km. Nadal wygląda to całkiem zachęcająco. Warto zauważyć, że podczas przyśpieszania, przekładnia e-CVT winduje wysoko obroty silnika spalinowego. Jest to zachowanie charakterystyczne dla wszystkich hybryd koncernu Toyoty. W ten sposób wykorzystuje maksymalny moment obrotowy benzyniaka pracującego w obiegu Atkinsona, wspomagając przyśpieszanie także silnikiem elektrycznym, który najwyższy moment obrotowy uzyskuje począwszy od 0 (zera) obr/min.

Hybrydowy Yaris musi być zdecydowanie przemyślanym zakupem. Czy będzie on dobry dla przedstawiciela handlowego gnającego setki kilometrów z prędkościami zbyt dużymi jak na międzymiastowe drogi, a któremu pierwotnie chcieliśmy zakupić zwykłą Toyotę Yaris z 69-konnym silnikiem benzynowym? Może okazać się, że zwrot poniesionych nakładów niekoniecznie będzie tak szybki jak oczekiwaliśmy. Co innego, jeżeli myśleliśmy o zakupie diesla (90 KM) lub wersji 1.33 (99KM) doposażonej w skrzynię CVT.

W przypadku wersji wyposażeniowej Sol i silnika benzynowego 1.33 (99KM) różnica będzie wynosić 15 tys. zł. Jeżeli z jakichś powodów potrzebujemy skrzynię CVT, kwota ta maleje do 10 tys. zł (przy czym hybrydowa wersja posiada automatyczną klimatyzacje dwustrefową, zamiast manualnej). Jeżeli jesteśmy zainteresowani silnikiem diesla, okazuje się, że różnica maleje do jedynych 3 tys. zł. Jeżeli według naszych obliczeń samochód będzie poruszał się częściej w mieście i wiemy, że jesteśmy w miarę spokojnymi kierowcami – wybór powinien być oczywisty. Zainwestowane 3 tys. zł zwróci nam się bardzo szybko. Również w stosunku do konkurencji z silnikami oscylującymi wokół 90-100KM, różnice cenowe utrzymują się na podobnym poziomie.

Hybrydowe Toyoty posiadają 5-letnią gwarancję na podzespoły układu hybrydowego. Okazuje się, że jeżdżące od 1997 roku Priusy były na tyle trwałe, że Toyota zdecydowała się w nowych modelach wydłużyć gwarancję na podzespoły systemu hybrydowego nawet do 10 lat. Nie jest jednak ona przyznawana z automatu. Aby móc z niej korzystać, będziemy musieli dokonywać przeglądów stanu podzespołów hybrydowych i w ten sposób przedłużać gwarancję o kolejne lata.

Hybrydowy Yaris jest z pewnością wartym uwagi graczem na rynku lepiej wyposażonych samochodów klasy B. Rozpatrując zakup hybrydy pod kątem konkurencji w postaci mieszczuchów z mocniejszymi silnikami, może rzeczywiście okazać się, że już w pierwszym roku nasz hybrydowy nabytek realnie zaoszczędzi dla nas pieniądze poprzez mniejsze wydatki na paliwo. Ale musimy cały czas pamiętać, co reklamuje producent w spotach hybrydowego Yarisa – rewelacyjne spalanie w mieście. Bo właśnie tutaj, w stosunku do innych silników, hybryda oszczędzi dla nas najwięcej.

4 thoughts on “Jazda testowa: Toyota Yaris Hybrid – czy rzeczywiście 3,1 l/100km?

  1. Zgadzam się z artykułem – myślę, że to chyba jedyna hybryda jaką jest sens kupować. U mnie w Warszawie mogłaby się szybko się zwrócić. Fajnie, że Toyota była w stanie zrobić full-hybrid i jeszcze zachować taką samą pojemność bagażnika. Mam nadzieję, że inni producenci też w to pójdą. Nieważne, że oni w turbodoładowanych silnikach też podają spalanie poniżej 4l. Mimo wszystko najwięcej paliwa spalają w korkach, przy starcie ze skrzyżowań – tuż przy przechodzących pieszych. Niby są ekonomiczne, ale i tak nas zatruwają. Natomiast ta Toyota przynosi pieszym trochę ulgi.
    Gdyby tylko wszyscy mieli takie hybrydy do miejskich korków… Ale byśmy mieli czyste powietrze w stolicy.

  2. Mam taka toyote i jestem mocno rozczarowany spalaniem. 3.1 l mozna miedzy bajki wlozyc. Najmniej udalo mi sie zejsc na 4.5l i bylem zawalidroga. W normalnym ruchu miejski pali srednio okolo 5.5-6.0 l. Na trasie przy 100-120 km/h srednie spalanie to 6.5-7.0l. Pewnie, ze moze palic na trasie 5 l, jednak przy 75-80km/h. Jednak taka jazda jest strasznie meczaca…
    Wczesniej mialem yarisa 1.4 D4D, ktory byl duzo bardziej ekonomiczny, biorac pod uwage jazde mieszana w normalnym tempie.

  3. Najbardziej różnicę w spalaniu odczują ci, którzy muszą zmagać się z jazdą w korkach. Poza miastem hybrydy nie mają takiej dużej przewagi. A co do jazdy po mieście, w Polsce rzeczywiście jadąc 50 km/h (a do tej prędkości udało mi się jeździć na silniku elektrycznym) jest się zawalidrogą, ale np w Niemczech i Szwecji, czy Austrii gdzie jednak jeżdżą w miastach nieco wolniej i często stają też przed przejściami, aby przepuścić pieszych, takie auto z pewnością „zarobi” więcej dla swojego właściciela.

    Rozwiązaniem byłoby miejskie auto w cenie tego Yarisa, które w ruchu miejskim (do około 60 km/h) niezależnie od tego, jak mocno wciskamy gaz, używałoby tylko silnika elektrycznego, a dopiero powyżej wspomagało się silnikiem spalinowym. Pojemność akumulatorów musiałaby też pozwalać na przejechanie około 10-15 km przy tych prędkościach. W obecnym Yarisie, owszem da się oszczędzać, ale trzeba mieć przy tym cierpliwość do lżejszego manipulowania gazem. A na dłuższe trasy zapewne bardziej sprawdzi się wspomniany diesel D4D.

  4. Tak jak inni piszą się z nimi zgadzam nie ma oszczędności 6 l to najmniej jak się udało mi wycisnąć to co piszą to spali ale na 50 km a nie na 100km

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.