Jazda testowa: VW Golf – W ich szaleństwie tkwi metoda

Na polskich drogach pojawił się nowy VW Golf 7-ej generacji. Okazuje się jednak, że aby go rozpoznać, należy być znawcą Golfów równie zaawansowanym, jak tzw. samolotowi „spottersi” potrafiący odróżnić lądującego Boeinga 737-6 od Boeinga 737-7. Volkswagen swoją nowością znów nadał biegu bitwie na głosy, która trwa już przynajmniej 10 lat – na pewno od momentu prezentacji Golfa V, a w niektórych środowiskach nawet od 1997 roku, kiedy to na salonie we Frankfurcie pokazano Golfa IV bardzo wyraźnie nawiązującego kształtami do modelu schodzącego z produkcji. Z Golfem nr 7 jest podobnie.

Obecnie, największą trudnością może być rozpoznanie samochodu z przodu, który mimo bardziej wyrazistych przetłoczeń maski, ostrzejszych kształtów reflektorów oraz niżej osadzonego pasa przedniego, widziany w pierwszej chwili może wprawić obserwatora w konsternację. Wszystko z pewnością wyjaśni się, kiedy obok podjedzie starszy model. Różnice są dostrzegalne od razu. Jeśli jednak nie mamy wzornika do porównania, przejdźmy do tyłu.

Tu, choć nadal ktoś może twierdzić, że również jest bardzo podobnie, większość powinna od razu zauważyć bardzo ostre linie kloszów tylnych lamp oraz krótszą białą powierzchnię świateł kierunkowskazów i cofania. Teraz tylne lampy utrzymują prawie w całości tonację czerwoną posiadając również „prostokątne podkowy” charakterystyczne dla ostatnich modeli Volkswagena.

Jeżeli ktoś nadal ma potrzebę upewnienia się i szuka twardego dowodu, że widział na ulicy Golfa 7, musi odszukać pokrywę wlewu paliwa. Ta, zamiast okrągłej, jest obecnie w kształcie rombu, wpisując się w design charakterystycznego słupka C. Możemy potraktować ją jako pieczęć jednoznacznie odróżniającą siódmą generację od szóstej.

Bardziej wprawni obserwatorzy zauważą również, że tylny słupek jest teraz jeszcze szerszy i nie posiada przecinającego go (jak to było w poprzednim modelu) przetłoczenia. Także, dyskusja o stylistyce niemieckiego kompakta niech nadal trwa. Może na deskach kreślarskich powstaje już wizja Golfa, która była by próbą sentymentalnego powrotu do Golfa I? Okrągłe reflektory z przodu, nisko osadzone światła z tyłu. To chyba raczej wizja nierealna przy obecnych wymiarach samochodu. Szefem stylistów Volkswagena musiałby być chyba osobnik, który nie zawahałby się postawić na jedną kartę całej swojej dotychczasowej kariery. Póki co mamy, to co mamy – Golfa 7, inspirowanego Golfem IV, którego możemy nieopatrznie pomylić z Golfem nr 6.

Dla największych malkontentów Volkswagen zostawił coś na deser. Wnętrze swojego nowego modelu. Rozpoczynając jego opis Wspomnę tylko, że nawet nasza przedstawicielka płci żeńskiej, gdy weszła do testowego Golfa, stwierdziła: „Ładną ma deskę rozdzielczą”. Nawet nie zdziwiłem się temu zdaniu. Nie próbowałem też dopytywać się dalej, czy udowadniać, że się przesłyszałem. Sam z radością stwierdzam, że TAK – VW Golf 7 ma ładną deskę rozdzielczą.

Również nie mogę w to uwierzyć, ale piszę o tym, że VW Golf ma fajnie zaprojektowane wnętrze, o którym nie napiszę znowu: „W zasadzie wnętrzu (…) nie mam nic do zarzucenia” jak zrobiłem to w testowanym wcześniej Passacie, albo: „Miejsce pracy kierowcy nazwę… schludnym” – co odnosiło się do VW Tourana. Może to ten moment, w którym będzie trzeba zmienić stereotypowe myślenie o wnętrzach Volkswagenów? Już deska rozdzielcza Volkswagena Up! wywarła na mnie pozytywne wrażenie, ale tu w samochodzie o dwie klasy wyższym, z całą mocą biję brawa dla designerów.

Jeżeli na zdjęciach nie widać powodów moich zachwytów, to proponuję wybrać się do salonu, usiąść w aucie i wtedy potwierdzić powyższe słowa lub je zanegować.

Co mi się w nim podoba? Szeroki panel konsoli centralnej wykończony lakierem piano, płynnie przechodzący w stronę tablicy rozdzielczej oraz w dół, ku tunelu środkowemu, sprawia dla podróżujących wrażenie jazdy samochodem większym niż klasy C. Kolejnym nie stosowanym w Golfie od dawna zabiegiem jest zwrócenie konsoli centralnej nieco w stronę kierowcy. Natomiast w podobieństw do poprzedniej generacji możemy upatrywać w listwie ozdobnej ciągnącej się przez część deski rozdzielczej po stronie pasażera. Deska rozdzielcza jest wykonana z dwóch rodzajów materiałów – miękkiego na górze i twardego poniżej. Producent zastosował dla obu części taką samą fakturę, co daje pozytywne, wizualne odczucia i sprawia wrażenie zastosowania materiałów o dobrej jakości.

Miękkie tworzywo zostało umieszczone również w górnej części obudowy przednich drzwi. W drzwiach zaszła także istotna zmiana związana z ergonomią. Obecnie przyciski sterowania elektrycznym uchylaniem szyb umieszczone są niżej niż w Golfie poprzedniej generacji. Czy to zmiana na lepsze? Zapewne większość kierowców przyzwyczajona jest do takiego rozwiązania z innych samochodów, natomiast musimy zauważyć, że są one nieco ukryte za uchwytem drzwi, a wcześniejsze rozwiązanie pozwalało na wykonanie krótszego ruchu dłoni od kierownicy. Pozytywną zmianę odczują natomiast osoby korzystające z tempomatu. Obecnie przyciski sterujące nie są już zlokalizowane na dźwigience, ale w ramieniu kierownicy i możemy je łatwo obsługiwać kciukiem. Na kierownicy posiadamy też funkcje obsługi zestawu multimedialnego oraz komputera pokładowego (w wersjach Trendline i Comfortline jako opcja dodatkowo płatna). Wyświetlacz tablicy rozdzielczej w wersji Highline raczy nas kolorowymi animacjami i płynnie przechodzącymi zakładkami. Testowana wersja posiadała również opcjonalny zestaw Discover Pro z ośmiocalowym wyświetlaczem pojemnościowym.

Oprócz pokazanej na zdjęciu rozbudowanej wizualizacji sygnału czujników parkowania (system ostrzega nas zarówno o przeszkodach z tyłu, z przodu oraz po bokach pojazdu), obsłużymy tu zestaw nawigacji, radia, przeglądniemy zdjęcia zapisane na karcie SD lub film DVD. Ekran jest wyposażony w multitouch, co np podczas powiększania lub pomniejszania mapy pozwoli nam na użycie dwóch palców, podobnie jak ma to miejsce w nowoczesnych tabletach. Zresztą do tych urządzeń upodobniony jest także interfejs, który również posiada szereg animacji podczas przejść poszczególnych ekranów. Jednocześnie trzeba przyznać, że jest bardzo intuicyjny, a osobom lubiącym robić show wśród znajomych szczególnie powinno przypaść do gustu menu wyboru funkcji, które pojawia się na ekranie już w momencie, gdy zbliżymy rękę do na odległość kilku centymetrów od wyświetlacza. Co ciekawe, Volkswagen stara się nas kusić dotykowymi nowinkami już począwszy od podstawowej wersji dostępnej za 59 990 zł. Otrzymamy w niej pięciocalowy dotykowy wyświetlacz. Co prawda jest on monochromatyczny, ale wszystkie funkcje możemy obsłużyć bez odszukiwania przycisków wokół ekranu.

Konstruktorzy Golfa wygospodarowali sporo miejsca dla pasażerów zarówno na przednich jak i tylnych siedzeniach. Zmierzone przeze mnie wartości odległości siedziska od dachu wyglądają następująco – z przodu od 95-105 cm (regulowana wysokość fotela), a z tyłu 100 cm – co jest wynikiem bardzo dobrym, tym bardziej jeżeli weźmiemy wysokość auta (145,2 cm). Tylne siedzisko jest dosyć mocno pochylone w dół, tak aby zapewnić więcej miejsca na głowy. Również miejsca na nogi jest dużo. Przy fotelu przednim ustawionym dla kierowcy o wzroście ok. 175 cm, z tyłu pozostaje nam nadal 76 cm licząc przestrzeń od oparcia foteli tylnych. Tylna kanapa posiada także ciekawie wyprofilowane podparcie boczne. Jedynym problemem na tylnej kanapie może okazać się przewożenie piątego pasażera. Golf posiada niestety bardzo wysoki tunel środkowy, co nie wszystkim osobom zmuszonym do zajęcia środkowego miejsca może przypaść do gustu. Pasażerowie tylnych siedzeń ucieszą się za to z dodatkowego nawiewu, z osobno regulowanym strumieniem powietrza dla prawej i lewej strony.

Jeszcze dwa słowa o bagażniku. 380 l pojemności to wynik dobry. Co prawda do rekordu w klasie jest mu daleko, ale Golf ma jednak inną ważną cechę. Niski próg załadunku (65 cm od ziemi), regularny otwór oraz wyposażenie w podwójną podłogę począwszy od podstawowej wersji.

Tylna, dzielona kanapa dzięki temu, że pas opiera się w całości na plastikowym elemencie obok oparcia, może być złożona jedną ręką, nawet w przypadku, gdy w drugiej trzymamy jakiś przedmiot. Utworzona po rozłożeniu powierzchnia jest płaska, pod warunkiem, że płyta podłogi bagażnika jest ustawiona w górnym położeniu. W innym przypadku tworzy się około 10-cio centymetrowy skośny uskok. Warto dodać, że Volkswagen „nie bawi” się w Golfie w zestawy naprawcze. Samochód jest wyposażony w minimum dojazdowe koło zapasowe.

Golf 1.4 TSI 140KM DSG – jak przyśpiesza?

Ojj, dynamicznie. Co mówią suche fakty? Przyśpieszenie od 0-100 km/h to 8,4 s. Maksymalny moment obrotowy 250 Nm, jest uzyskiwany pomiędzy 1500-3500 obr/min. Samochodem przy każdej prędkości możemy wyprzedzić szybko i bezpiecznie. Skrzynia DSG sprawnie przełącza się pomiędzy kolejnymi (siedmioma) przełożeniami. Jeżeli zapragniemy korzystać z manualnego przełączania biegów, możemy zrobić to za pomocą lewarka bądź manetek przy kierownicy. Te ostatnie mają bardzo krótki skok, a wrzucanie kolejnych biegów (wyższych czy niższych) z „dwusprzęgłówką” to czysta przyjemność. Reakcja na nasze polecenia jest bardzo szybka. Najtańszą dostępną wersją z DSG jest Golf 1.2 TSI 105KM w wersji Comfortline kosztujący minimum 75 490 zł (3-drzwiowy) lub 76 690 zł (5-drzwiowy). Dopłata w stosunku do wersji z manualną skrzynią biegów wynosi więc niespełna 8 000 zł. Jeśli ktoś tylko dysponuje takim budżetem – nie zawiedzie się wykładając dodatkowe pieniądze na zakup zautomatyzowanej skrzyni.

Golf dobrze wypada również pod względem pracy elektromechanicznego wspomagania kierownicy oraz zawieszenia. Tył samochodu oparty jest na konstrukcji wielowahaczowej, a przód o układ McPhersona. Jest ono raczej sztywne, jednak choć samochód nie „przepływa” przez dziury, to nie moglibyśmy również powiedzieć, że brakuje w nim komfortu. Jest zachowane racjonalne optimum, które eliminuje bujanie na zakrętach i podczas hamowań, ale jednocześnie chroni nasze plecy przed nieprzyjemnymi drganiami. Podczas pokonywania zakrętów docenimy precyzyjnie działający układ kierowniczy, a jeżeli przedobrzymy, do akcji ma wejść system XDS, który przyhamowuje koło o większej prędkości kątowej udając w ten sposób zwiększenie tarcia w mechanizmie różnicowym. XDS ma za zadanie zmniejszyć ryzyko wystąpienia podsterowności i co za tym idzie pozwalać na szybsze pokonywanie ciaśniejszych zakrętów. Jest on montowany standardowo we wszystkich wersjach Golfa.

Kolejne standardowe systemy, które otrzymamy w niemieckim kompakcie to system START&STOP i układ odzyskiwania energii kinetycznej w ramach technologii BlueMotion oraz elektroniczny hamulec postojowy wraz z systemem automatycznego hamulca aktywowanego podczas ruszania na wzniesieniu, a także „Multi Collision Brake”, który podtrzymuje działanie hamulca po zderzeniu, aż do momentu wyhamowania pojazdu. System ten ma pozwolić na uniknięcie drugiej kolizji po odbiciu się od pierwszej przeszkody, w sytuacji gdy kierowca straci przytomność lub po prostu nie naciska już pedału hamulca z innych powodów (działanie „Multi Collision Brake” pokazuje poniższy film). System został doceniony przez EuroNCAP nagrodą „EuroNCAP Advanced”

Standardem w Golfie jest również siedem poduszek powietrznych (wraz z kolanową), a w testowanej wersji Highline także czujnik zmęczenia kierowcy. Oprócz nich znajduje się w nim także szereg innych systemów wpływających na bezpieczeństwo – jak aktywny tempomat z funkcją wyhamowania w celu uniknięcia kolizji w korku, dynamiczne reflektory bi-ksenonowe wraz z asystentem „Lane Assist”, czy system „PreCrash” domykający okna i panoramiczny dach tuż przed kolizją. Jednak musimy za nie wszystkie dodatkowo zapłacić niezależnie od wersji wyposażeniowej. Trzeba przyznać, że lista opcji także z dziedziny komfortu jest spora. Ja jednak skupię się jeszcze chwilę na tym, co dostaniemy w podstawowych wersjach. Przede wszystkim już od pierwszej wersji Trendline otrzymamy manualną klimatyzację, co nie jest takie oczywiste u konkurencji. Brak natomiast takich pozycji jak lakierowane w kolorze nadwozia lusterka i klamki, co konkurencja niejednokrotnie posiada. Szukając więc tanich wersji kompaktów musimy sami wybrać, na czym bardziej nam zależy – czy jesteśmy bardziej estetami, czy jednak przy tej cenie lepiej posiadać klimatyzację i inne systemy, które nie są widoczne na pierwszy rzut oka. Ostatecznie trzeba jednak przyznać, że stosunek wyposażenia auta do jego ceny jest teraz dużo bardziej korzystny dla klienta, niż w przypadku wcześniejszych generacji Golfa.

Napis na karoserii testowanego modelu: „Golf. Jedno takie auto”, mówi sam za siebie. Jedyne z czym możemy go pomylić na drodze, jest jego „starszy brat”, natomiast wewnątrz w końcu wielu z nas powie, że Volkswagen nie tylko przerasta konkurencję jakością zastosowanych materiałów, ale dogonił ją także w dziedzinie jego stylistyki. Ujmie nas z pewnością oferowanym komfortem, wyciszeniem, może zachęcić też ciekawie zestawionym wyposażeniem, a w testowanej wersji – ocierającej się o granicę 100 tys. zł – dodatkowo zachwyci świetnie działającą skrzynią DSG, czy zaawansowanym systemem Nav-Audio oraz innymi wizualnymi i technicznymi dodatkami. W zasadzie daleki jestem od określania Golfa tak popularnym mianem „króla kompaktów”, ale uważam, że jest jednak pewnego rodzaju fenomenem w swojej klasie, a nawet i w całym motoryzacyjnym świecie. Pewnie Volkswagen Golf nadal, a może zwłaszcza obecnie, przy nareszcie bardzo starannie dopracowanym wizualnie wnętrzu i jeszcze lepszym stosunku jakości do ceny, będzie okupował topowe miejsca w statystykach sprzedaży w Europie. Dziwne, że tylko Volkswagenowi udaje się taka dziwna i na swój sposób szalona taktyka.

Jazda testowa odbyła się dzięki uprzejmości Autoryzowanego Dealera Volkswagen Magro

3 thoughts on “Jazda testowa: VW Golf – W ich szaleństwie tkwi metoda

  1. jeżeli testujący w wersji z silnikiem 1,4 zauważył z tyłu wielowahaczowe zawieszenie to proponuję zmienić okulistę albo temat testów

  2. Owszem, testowany VW golf VII 1.4 TSI 140KM, zawieszenie: wielowahaczowe. Natomiast belkę skrętną posiadają słabsze wersje silnikowe. Tak a propos silnika 1.4 – obie benzynowe wersje Highline w obecnym Golfie opierają się na turbodoładowanym silniku o takiej pojemności (1.4 122KM i 1.4 140KM).

  3. na fotkach jest pokazany bagażnik w którym płyta dolna jest w górnym położeniu ze względu na pełnowymiarowe koło zapasowe. VW nigdzie sie tym nie chwali ale pojemność bagażnika 380 litrów jest tylko i wyłącznie wtedy gdy gdy płyta jest w położeniu dolnym, czyli jest zestaw naprawczy lub koło dojazdowe !!! w położeniu tak jak na fotce pojemnosć bagażnika to ok 300 litrów !!!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.