Jazda testowa: VW Up! Take it and move high with white or black Up!

Fajny ten nowy Up! Kto jeszcze nie wie, o jakiego VW chodzi, to zapraszam do oglądnięcia poniższego zdjęcia:

Jednozdaniowa relacja z jazdy Up!-em byłaby hipokryzją, a z moim pierwszym zdaniem nie każdy musi się zgadzać, więc piszę dalej. Najpierw weźmy na tapetę tytuł. Wcale nie wziąłem losowych słów z polsko-angielskiego słownika. Jest to zlepek angielskich słów wlepionych w nową niemiecką wizję auta klasy A. Tytuł mówi wszystko o gamie i charakterze nowego mini-Volkswagena, a także podpowiada nam, co mamy zrobić przechodząc obok salonu z logo VW.

Mamy go wziąć. Volkswagen przygotował pięć wersji małego, krzyczącego autka: take up!, move up!, high up!, white up! i black up!. Takie pomysły przychodzą projektantom chyba tylko o czwartej nad ranem. A gdzie się podziały stare poczciwe wersje: C, CL, GL, GLS, L, LS, LX? No tak, one schowały się za dłuższymi znacznikami: Basis, Trendline, Comfortline, Highline. Teraz jednak VW mówi: „Stop temu nudziarstwu. Mamy coś całkiem innego! Całkiem nowego, całkiem małego, ale wielkiego!” Oto stoi przed nami Up!

I dobrze. Ja na te zmiany przystaję. W końcu mały Volkswagen wygląda dobrze. Oczywiście, stylistyka nie musi odpowiadać wszystkim ludziom na świecie, ale większość chyba przyzna, że Up! mimo swej kanciastości, nudę zostawił gdzieś w wolsfburgskich podziemiach. Producent daje nam też kolejny argument do zakupu – cena. Ta, jak wiadomo potrafi czynić cuda, a na polskim rynku szczególnie. Wersję take up! w kolorze białym otrzymamy już za 31 290 zł. Jeżeli chcemy mieć „szybszego”, czerwonego Up!-a, musimy dopłacić jeszcze 450 zł. Co dostaniemy w tej kwocie? Sporo, jeżeli chodzi o bezpieczeństwo. Cztery poduszki powietrzne i układ hamowania ABS, łącznie z ESP, ASR, EBV i MSR. Dostaniemy świetne fotele ze zintegrowanym zagłówkiem, ale za to ciemne wnętrze bez lakierowanego panelu (który jest montowany dopiero w wyższych wersjach). Otrzymamy ciekawe rozwiązane schowki, wspomaganie kierownicy i zderzaki w kolorze nadwozia. I właściwie tyle. Jednym słowem, bezpieczeństwo – zdecydowane maximum, a reszta – klasowe minimum.

Sensowną w zakupie wydaje się wersja move up!. Różnica w cenie to 3100 zł. Jednak wnętrze posiada lakierowany panel, otrzymujemy regulację wysokości fotela oraz system jego odsuwania z pamięcią położenia, a także dzieloną kanapę, centralny zamek z pilotem, obrotomierz i sterowane elektrycznie szyby oraz kilka innych opcji. Jednak nadal musimy przygotować się na dodatkowy zakup radia i głośników. VW oferuje fabryczne radio wraz z klimatyzacją w jednym pakiecie za 2910 zł.

Testowana wersja high up! już ten zestaw posiada. Kupując tę wersję, do dyspozycji mamy też m.in. elektrycznie ustawiane lusterka, kierownicę, lewarek zmiany biegów i dźwignię hamulca ręcznego obszyte skórą. Widoczna na zdjęciu nawigacja z komputerem pokładowym i asystentem ekonomicznej jazdy jest dodatkowo płatną opcją. Słowem, to co kiedyś było dostępne w wyższych klasach, teraz płacąc odpowiednią kwotę, dostajemy w małym, miejskim autku. W przypadku Up!-a w wersji high będzie to kwota minimum 39 890 zł. Jeżeli chcemy posiadać silnik 75KM (zamiast 60KM), musimy dopłacić jeszcze ponad 2 tysiące.

Dobrze, koniec zachwytów nad tym, co dostaniemy w małym samochodzie, który ma 354 cm. Trzeba przyznać, że oprócz tego, że wnętrze dobrze wygląda, jest też praktycznie zaprojektowane. Funkcje na panelu środkowym i przy kierownicy odnajdujemy bardzo szybko i sprawnie. Mimo, że nadwozie nie wydaje się wysokie, z przodu nie brakuje miejsca na głowę. Z tyłu usiądą także pasażerowie mający do 180 cm, natomiast muszą liczyć się z małą ilością miejsca na nogi. Trzeba jednak przyznać, że biorąc pod uwagę długość Up!-a, samochód i tak jest całkiem pojemny. Wszystko dzięki najdłuższemu rozstawowi osi w klasie A. Największe zaskoczenie czeka przewożących duże bagaże. Do dyspozycji mamy aż 250 litrów pojemności.

Producent ciekawie podzielił dużą, ale krótką przestrzeń. Część bagaży możemy schować pod powtórzoną podłogę, gdzie mamy do zagospodarowania całkiem wysoki „dolny pokład”. Pozostałe rzeczy kładziemy na „górny pokład”, dzięki czemu możemy wykorzystać większość z deklarowanej pojemności.

Mocniejszy silnik 1.0 75 KM potrafi w małym autku miło zaskoczyć. Począwszy od 2500 obr/min sprawnie wyrywa Up!-a do przodu. Jednak musimy przyzwyczaić się do świergotu trzycylindrowego silniczka, wzbogaconego dodatkowo nutką głębszego brzmienia z wydechu. Jeżeli poruszamy się prędkościami dozwolonymi w mieście, nie naciskając przy tym zbyt mocno pedału przyśpieszenia, w kabinie jest spokojnie. Jednak, każde przyśpieszenie powoduje wyraźny wzrost natężenia odgłosów pochodzących z komory silnika.

VW Up! w 75-konnej wersji high ma ciekawie zestrojone zawieszenie. Jest dosyć twardo, ale nie dostajemy na szczęście ciosów w plecy. Podczas przejazdu przez koleiny z wieloma dziurami, do jazdy wkrada się pewna nerwowość, ale za to samochód nie wychyla się nadmiernie w zakrętach. Charakterystyka wspomagania odpowiada zdecydowanie miejskiemu charakterowi. Pozwala na lekkie skręcanie na skrzyżowaniach i sprawne nawroty, działając przy tym jednak zbyt agresywnie w zakrętach przy wyższych prędkościach. Zmiana biegów odbywa się precyzyjnie. W kategorii przyjemność z jazdy, Up! zrobił na mnie również dobre wrażenie.

Volkswagen po latach zastoju i nijakości w klasie mini, uderza prezentowanym już kilkukrotnie i w różnych wersjach Up!-em. Jeżeli liczne prezentacje autka miały być po prostu badaniem rynku, to producent pewnie zdążył się już nacieszyć dużą ilością pochwał. Jednak szkoda, że nie zaryzykowano i nie poczekano z prezentacją do ostatniej chwili. W mojej opinii zaskoczenie byłoby jeszcze większe i jeszcze bardziej pozytywne. Na rynku pojawiło się dobre, ciekawie rozwiązane autko. A dla tych, którzy będą szukać trzydrzwiowej wersji w tej klasie i zgadzają się na zupełne minimum pod względem wyposażenia (ale oczekują przy tym bezpieczeństwa na wysokim poziomie), przygotowano atrakcyjną cenę podstawowej wersji. VW nie jest obojętny również względem bogatszych klientów. Wersje white up! i black up! mają pewnie utrzeć trochę nosa samochodom klasy A pozycjonowanym jako autka premium.

Za użyczenie samochodu do testu dziękujemy Autoryzowanemu Dealerowi VW – Magro

2 thoughts on “Jazda testowa: VW Up! Take it and move high with white or black Up!

  1. VW Up! uzyskał tytuł World Car of The Year 2012 – eksperyment Volkswagena chyba się udał. Up! został doceniony za dobre materiały użyte do wykończenia wnętrza, nowe silniki 1.0 oraz pracę zawieszenia i układu kierowniczego. Jak określono – ma wszystko, czego oczekujemy od miejskiego samochodu. I zgodzę się z tym, jednak pamiętajmy, że wszystkie te cechy odpowiadają wyższym wersjom wyposażeniowym.

    Teraz tylko czekajmy na wyniki sprzedaży. Na rynku niemieckim sprawa jest chyba jasna i przesądzona. Ciekawe jak będzie w Polsce.

  2. Wygląda na to, że w Polsce jest podobnie jak za zachodnią granicą. Póki co, na ulicach widać więcej Up-ów bądź Up-o-podobnych samochodów niż Pand.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.