Skoda Octavia – nr 1 w Polsce

Jaka jest recepta na auto, które dla Polaków jest numerem 1? Co sprawia, że Skoda Octavia jest już od kilku lat najchętniej kupowanym samochodem w Polsce? Odpowiedzi na te pytania szukałem podczas dwustukilometrowego testu. I już chyba wiem, o co w tym wszystkim chodzi.

Skodę Octavię każdy z nas przynajmniej raz musiał widzieć na ulicy. A jeżeli ktoś nie zna się na samochodach, to patrząc na powyższe zdjęcie z pewnością powie: No tak, mijałem takie auto setki razy, albo: Przecież sąsiad spod siódemki takie ma. To teraz już każdy chyba wie, jak wygląda Skoda Octavia.

Czy Skoda Octavia jest samochodem nr 1 za sprawą swojego nadwozia? No cóż. Jedyną słuszną odpowiedzią wydaje się: tak. To jedyny liftback w klasie C. Inni producenci uznali taki typ nadwozia za przestarzały. Przypomnijmy sobie Forda Escorta, Toyotę Corollę, czy Hondę Civic. Pozostała tylko Octavia. Okazuje się, że popularność, którą zdobyła w Polsce nie jest potwierdzona ogólnoeuropejskimi wynikami, gdzie Octavia plasuje się za pierwszą dziesiątką najlepiej sprzedawanych samochodów. Jej nadwozie mimo otwieranej pokrywy bagażnika wraz z szybą posiada tył upodabniający ją do sedanów. I tu jest istota sukcesu. Bo Octavia w ciemnym kolorze daje jego właścicielowi namiastkę prestiżu.

Samochód jest długi (4569 mm) i ma bardzo duży bagażnik. Jego pojemność to 585 l, a po rozłożeniu siedzeń wzrasta do 1455 l. Kiedy zaglądamy pod pokrywę bagażnika, do naszego mózgu wysyłana jest informacja o kodzie: tak, tu jest dużo miejsca. Pod podłogą bagażnika ukryte jest koło zapasowe, które w Octavii jest wyposażeniem opcjonalnym. Dodatkowo producent umieścił uchwyty, pozwalające zawiesić reklamówki z zakupami.

Duży bagażnik, to cecha która z pewnością skłania polskich nabywców do wizyty w salonie Skody. Ale samochód, to nie tylko bagażnik. Czy jest coś jeszcze, co sprawia, że Octavia jest numerem jeden? Przejdźmy do wnętrza.

Deska rozdzielcza, to proste kształty, wśród których nie znajdziemy żadnych ekstrawagancji. Tworzywo użyte do wykończenia jest miękkie. Są nim pokryte również obrzeża konsoli centralnej. Twardsze tworzywo zastosowano do wykończenia tunelu środkowego i ozdób w postaci szarych listewek i wstawek (w testowanej wersji Ambiente). Kto ma równie mocną alergię na jasnoszare plastiki w samochodzie, jak ja – może wybrać wersję tańszą z ciemnoszarym wykończeniem lub droższą z imitacją w postaci drewna, a także czarnym z lakierem fortepianowym. Jest też trzecia opcja. Musi sam na własne oczy zobaczyć, czy szare listewki odpowiadają jego oczekiwaniom. Dlaczego tak mówię? Na przekór moim dotychczasowym wrażeniom z innych samochodów, Octavia zaskoczyła mnie. Zabijcie mnie. Nie wiem dlaczego, ale w tym samochodzie stwierdziłem nawet, że są całkiem fajne. Może za sprawą ich profilu, który dodaje pewnego urozmaicenia.

Czy wnętrze w takim razie jest wyznacznikiem sukcesu Octavii? Ja bym powiedział, że jest po prostu uniwersalne. Niewielu wpadnie w zachwyt nad jego stylistyką, ale też ciężko o nim powiedzieć, że jest brzydkie. Większość użytkowników odnajdzie się w nim bez problemu już po kilku minutach. Na tylnej kanapie mężczyźni przeciętnego wzrostu będą zadowoleni z ilości miejsca nad głową. Miejsce na nogi będą mieli pod warunkiem, że przednich foteli nie zajmą koszykarze.

Czas wrócić za kierownicę i ruszać. Testowana Octavia wyposażona była w silnik 1.2 TSI 105KM. Jest to jedna z słabszych wersji Octavii. Silnik nie czyni z auta sprintera, ale charakter silnika powoduje pozytywne wrażenia z jazdy. Turbina wkracza dynamiczniej do akcji w okolicach 2000 obr/min i wtedy czujemy kopnięcie, które pozwala na sprawne przyśpieszenie. Wszyscy, którzy obawiają się niewielkiej pojemności silnika, będą miło zaskoczeni.

Wśród zegarów odnajdziemy wskaźnik włączenia sugerowanego biegu. Okazuje się, że komputer proponuje nam szósty bieg nawet przy 60 km na godzinę. Średnie spalanie w teście było o ok 0,4 litra wyższe niż podane przez producenta w danych technicznych. Gdybym rygorystycznie stosował się do wskazań komputera, kto wie, spalanie mogłoby zrównać się z laboratoryjnym (mowa tutaj o pojeździe obciążonym dwiema osobami i około dziesięciokilogramowym bagażem). Wg mnie ten silnik mógłby być kolejną pinezką trzymającą Octavię na szczycie rankingu sprzedaży. Okazuje się jednak, że klienci chętniej wybierają turbodoładowanego TSI o pojemności 1.4 i mocy 122KM.

Jeżeli nie będziemy słuchać się komputera pokładowego i zastosujemy do jazdy inne biegi, niż tylko szósty odkryjemy, że lewarek skrzyni biegów charakteryzuje się przyjemnym, dosyć mocno zaakcentowanym przeskokiem. Koło kierownicy jest dosyć duże, a układ wspomagania mógłby być bardziej bezpośredni. Przynajmniej tak powiedzieliby kierowcy ze sportowymi aspiracjami. Z tym, że Octavia w wersjach bez literek RS, to nie auto do sportowej jazdy. I tu dochodzimy do trzeciego z najmocniejszych punktów tej Skody. Jest nim zawieszenie. Oczywiście oceniając je pod kątem sukcesu samochodu w polskich rankingach sprzedaży. Zawieszenie jest zestrojone miękko i płynnie przejeżdża przez nierówności naszych dróg. Powiedziałbym nawet, zaskakująco miękko (zapewne właśnie ze względu na jego charakter wszystkie Octavie począwszy od najtańszej wersji są wyposażone w ESP). We wnętrzu jest przy tym cicho. Odgłosy dochodzące z drogi są dobrze tłumione.

Sukces Octavii w naszym kraju wynika z mentalności tej części polskich kierowców, którzy marzą o nowym, dużym samochodzie. Skoda daje im tego, czego szukają. Namiastkę prestiżu poprzez bryłę nadwozia i bagażnik większy niż w klasie D, przy tym oferując swój produkt w całkiem rozsądnej cenie (najtańsze wersje to wydatek ok 55 tys zł). Dodatkowo otrzymujemy solidnie wykonane wnętrze i miękko zestrojone zawieszenie – co zapewne sprawia, że Polacy z salonów Skody nie wychodzą pieszo, tylko wyjeżdżają Skodą.

Test przeprowadzono dzięki uprzejmości Autoryzowanego Dealera Skody z Tychów – Auto Centrum Zbigniew Kierat.


Autor tekstu i zdjęcia: Krzysztof Bednarz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.