Jazda testowa: Chevrolet Aveo – zrób z nim wszystko

Reklama Chevroleta Aveo zdaje się pokazywać, że to autko może po prostu wszystko. Oczywiście na dole filmu mieliśmy gwiazdkę, która podpowiadała, że tak naprawdę robili to profesjonalni kaskaderzy na zamkniętej trasie i raczej nie powinniśmy tych sztuczek próbować sami w domu… (reklama Aveo). Jednak mimo to w zabezpieczeniu dostajemy od producenta sześć poduszek powietrznych, system stabilizacji toru jazdy i obowiązkowy ABS z funkcjami towarzyszącymi. Jednocześnie okazuje się, że jest on najbezpieczniejszym samochodem w klasie B. I ta cena 36 490 zł. Przecież klasa B już tyle nie kosztuje. Sprawdźmy zatem czy oprócz systemów bezpieczeństwa Aveo, daje nam coś jeszcze.

Od razu powiem, że daje. Nie chcę się rozwodzić nad wyglądem zewnętrznym, ale napomknę kilka zdań. Ile razy mijam to auto na osiedlowym parkingu, pytam siebie, czy on mi się podoba, czy nie. Prawda jest taka, że Aveo nie jest brzydkie, a w jego okrągłych reflektorach, unikalnym grillu ze znaczkiem, który nadal jest osadzony niżej niż u innych producentów, jest coś ciekawego.

Z boku raczej nie ma się czym zachwycać. Jest zwyczajnie i nieco kwadratowo, ale to też ma swoje plusy, o czym powiem jeszcze później. Natomiast o koncepcji tyłu Aveo można byłoby napisać sporą pracę, zarówno o wydźwięku pozytywnym, jak i negatywnym. Proste linie będą pewnie miały swoich przeciwników, jednak inni zauważą, że cały obszar piątych drzwi rozszerza optycznie samochód i dodaje mu pewnej sportowości. Jeśli nie widać tego na zdjęciach, to warto przyjrzeć mu się dokładniej na żywo i wyobrazić z obniżonym zawieszeniem…

Dobrze, ale przejdźmy do następnego rozdziału w księdze promocyjnej Chevroleta Aveo. Muzyka. Na teledysku samochód tworzy wraz z kierowcą i pasażerami muzykę „live” (teledysk również znajduje się w tym wpisie). Tylko akurat w Aveo wcale nie musimy tworzyć muzyki sami, bo w standardzie otrzymujemy radio z czterema głośnikami. Super.

Czy rzeczywiście da się te wszystkie instrumenty tak zsynchronizować? Nie wiem. Jednak jeden z dźwięków z pewnością nie został zakłamany – odgłos bicia o dach. Niska cena zmusiła do szukania oszczędności, tam gdzie tego nie widać i tak np. podsufitka nie posiada żadnego wygłuszenia. Pytanie, jak wpływa to na wyciszenie w kabinie? Subiektywne wrażenia nie są najgorsze. Do prędkości około 90-100 km/h jest całkiem znośnie. Przy prędkościach autostradowych wyraźnie już słyszymy silnik i szum opływającego powietrza. Mówiąc o dachu od razu zatrzymam się nad inną cechą Aveo. Jest nią spora ilość miejsca na głowę zarówno z przodu jak i z tyłu. Zmierzone odległości między dachem, a siedziskami to: z przodu – 100 cm, z tyłu – 96 cm. Wysokie rodziny z niskim budżetem z pewnością docenią tę cechę Chevroleta.

Długość Chevroleta Aveo to 4039 cm. Jeżeli z przodu zasiądzie średniej wysokości kierowca, z tyłu pozostanie dla podobnej osoby wystarczająca ilość miejsca na nogi. Jeśli będziemy chcieli wybrać się na czteroosobową wycieczkę, będziemy musieli pomieścić się w 290 litrowym bagażniku. To również jeden z wyższych wyników w klasie. Chevrolet zastosował w jego wnętrzu sporo plastiku.

Do dyspozycji otrzymamy również standardowo rozkładaną w stosunku 40:60 tylną kanapę. Rozłożona kanapa tworzy ponad dziesięciocentymetrowy próg, jednak jest ustawiona całkowicie poziomo, co przynajmniej sprawi, że ułożone na niej elementy nie będą się staczać.

Wróćmy jeszcze do wnętrza i sprawdźmy, co dostaniemy za te 36 500 zł. Powiedziałem już o pełnym pakiecie bezpieczeństwa, radiu i dzielonej tylnej kanapie. Otrzymamy też centralny zamek, przednie szyby opuszczane elektrycznie i regulowany na wysokość fotel kierowcy (co również często, ale jednak nie zawsze posiada droższa konkurencja). To, co w większości aut klasy B wymaga dopłaty, to tempomat. W Aveo otrzymamy go w standardzie. Tempomat jest sterowany z kierownicy. Posiada on także funkcję ogranicznika prędkości działającego na zasadzie ostrzeżenia sygnałem dźwiękowym o przekroczeniu zadanej wartości.

Czy coś jeszcze? Tak. Choć to może mniej znaczące sprawy, ale czasem wymagające dopłaty także w wyższych klasach samochodów – np. wejście AUX, czy kieszeń w oparciu przedniego siedziska (co prawda tylko pasażera – ale jest). Jest też ukłon w stronę kobiet. W obu daszkach przeciwsłonecznych otrzymają one już od standardowej wersji lusterka. Jest również ciekawie zagospodarowane wnętrze z podwójnym schowkiem w desce rozdzielczej i kilkoma otwartymi na całej długości tunelu środkowego.

Czy czegoś nie otrzymamy? Tak. Są elementy, które widocznie producent uznał za mniej priorytetowe. W podstawowej wersji LS nie otrzymamy m.in. komputera pokładowego (dostępny dopiero w wersj LT) oraz elektrycznie ustawianych lusterek (są tylko w najbogatszej wersji LTZ lub opcjonalnym pakiecie w LT) czy dwupłaszczyznowej regulacji kolumny kierownicy (dostępny od LS+). Zapewne, aby obniżyć koszty produkcji, nie mamy również zbyt dużej listy opcji, którą moglibyśmy skonfigurować indywidualnie. Jednak miłym zaskoczeniem będzie na pewno to, że do standardowej wersji możemy zamówić klimatyzację w ciekawej cenie 2000 zł.

Tworzywa w testowanym Aveo są twarde, ale całkiem dobrze wykonane. Tak, ja nadal piszę o Chevrolecie. Plastiki zachowują się cicho także podczas jazdy po nierównościach. Pozostaje tylko liczyć, że po kilkudziesięciu tysiącach kilometrów będzie tak samo. Ciekawym zabiegiem jest zastosowanie szerokiego panelu z fakturowanego, jasnego tworzywa. Choć jest równie twardy jak cała reszta deski rozdzielczej, jego wygląd sprawia wrażenie miękkiego. Dodatkowo panel przechodzi płynnie także na obicia drzwi. Deskę rozdzielczą wzbogacono również o ciekawy detal stylistyczny – okrągłe kratki nawiewów. Ergonomii sterowania nie mam nic do zarzucenia, a jeśli chodzi o stylistykę wskaźnika obrotomierza i prędkościomierza – każdy musi ocenić ją sam. Zapewne wśród czytających znajdą się zarówno jej zagorzali przeciwnicy jak i zwolennicy. Niezależnie od gustu, każdy jednak przyzna, że czytelność wskazań jest bardzo dobra.

Ruszamy w drogę. 70-konne Aveo to typowo miejski samochód. Jeżeli przewozimy dwie osoby i trochę zakupów, nie będziemy narzekać na dynamikę na skrzyżowaniach. Jeśli wybierzemy się poza miasto, zapomnijmy o szybkich manewrach wyprzedzania. Jest to raczej proces powolny, zwłaszcza gdy raczymy się zimnym powietrzem z klimatyzacji. Warto pamiętać o redukcji biegu. Silnik dostaje pewnego „zrywiku” w okolicach 3500 obr/min. Maksymalny moment obrotowy to 115 Nm i jest osiągany przy 4000 obr/min. Czasy 800-kilogramowych samochodów klasy B już dawno minęły. Aveo waży ponad tonę i mniej cierpliwi powinni rozważyć kupno mocniejszego silnika. Jedna z opisywanych reklam Chevroleta, mówiła że „podróże są krótsze, kiedy jazda sprawia radość”. Gwiazdką powinno być jednak to, że nie dotyczy to jazdy z najsłabszym silnikiem.

O właściwościach jezdnych Aveo należy wypowiedzieć się neutralnie. Zawieszenie (z przodu kolumny McPherson, z tyłu belka skrętna) jest sprężyste i dosyć twarde. Przy większych nierównościach zdarza się dobicie amortyzatorów, jednak zachowanie auta powinniśmy uznać jako poprawne. Prowadzi się pewnie, w czym pomaga ciekawie zestrojone wspomaganie kierownicy. Podczas jazdy w zakrętach czuć wyraźny opór i układ kierowniczy całkiem poprawnie realizuje zadany przez nas tor jazdy. Dodatkowo na uwagę zasługuje wykonanie kierownicy. Mimo, że nie ma w niej stylistycznych fajerwerków, a skórzane obszycie dostępne jest tylko w najbogatszej wersji, to mam wrażenie, że tak naprawdę obejdzie się bez tej opcji. Wieniec kierownicy jest wykonany z dwóch rodzajów tworzywa i posiada wyraźnie grubszy profil w jej środkowej części. Dzięki temu wygodnie leży w dłoniach.

Chevrolet zaskakuje wyposażeniem pozostawiając cenę, która u innych jest tylko chwytem marketingowym, a o której raczej w klasie B już dawno powinniśmy zapomnieć. Za 36 490 zł wyjedziemy z salonu białym samochodem bez klimatyzacji, ale z wieloma innymi opcjami nad którymi rozczulałem się przez cały artykuł. W tej cenie to zdecydowanie mocna oferta w klasie B. Nie jest on jednak bez konkurencji. Jeżeli zechcemy mieć jeden z pozostałych kolorów, musimy dopłacić 1600 zł, a za klimatyzację 2000 zł. Tutaj w promocyjnych cenach dogania Chevroleta Fiat w wersji Easy, który realizuje nieco inną politykę wyposażeniową – zapewnia klimatyzację w standardzie (także w niższej wersji Estiva), radio ze sterowaniem w kierownicy, elektrycznie regulowane lusterka, ciekawsze tapicerki, ale za to gorszy pakiet bezpieczeństwa i brak tempomatu. Licząc więc jeden do jednego okazuje się, że oferta Chevroleta Aveo jest warta poważniejszego rozważenia. Natomiast ostatnie miesiące pokazują również, że wielu klientów, oprócz samego rozważania, podejmuje krok zakupu uznając, że stosunek jakości do ceny stoi w Aveo na dobrym poziomie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.