Jazda testowa: Citroen DS3 – podryw w klimacie premium

Citroen DS3 wcielił w życie wprowadzenie do gamy francuskiego producenta tak popularnego ostatnio w świecie motoryzacji słowa – premium. Coś, co dotąd mogliśmy odnieść w stosunku do Citroena jedynie w przypadku wyjątkowego modelu C6, teraz przenosimy na grunt o metr krótszy. To, co stworzyli styliści Citroena jest odważne, nowatorskie i przypieczętowane z dumą znakiem DS. Rozwijająca się pod tym szyldem gama droższych aut rzeczywiście może być atrakcją dla nowego typu klienta, szczególnie takiego, który jest miłośnikiem francuskiej motoryzacji, a do niemieckich, drogich marek podchodził z dystansem. Ale może nie tylko…

Długość Citroena DS3 to 3948 mm, mamy więc do czynienia z klasą B, ale cena samochodu odpowiada bardziej klasie C. Cennikowo zapłacimy minimum 59900 zł. W takim razie to nie są przelewki. Warto sprawdzić zatem skąd bierze się taka kwota.

Na pewno płacimy za indywidualność. Z zewnątrz DS3 prezentuje się całkiem ciekawie. Oczywiście najbardziej efektownym stylistycznie elementem jest słupek B, który jest pokryty karoserią jedynie w 3/4 długości. Pozostała część jest schowana pod wklejaną szybą.

Ciekawie prezentuje się także prosty tył z wyoblonymi ponad powierzchnię karoserii światłami oraz drzwiami bagażnika z wielkim znakiem DS3. Z przodu mamy natomiast najwięcej Citroena w Citroenie. Ci, którzy kochają stylistykę tej marki mogą rozpływać się przy nim w zachwytach, inni natomiast mogą doszukiwać się zbyt dużego podobieństwa do braci nie-premium.

Jednak w tym momencie w salonie Citroena malkontenci mogą być zaskoczeni sporymi możliwościami indywidualizacji naszego małego autka. Nie sądzę, żebyśmy musieli się stresować (przynajmniej jeżdżąc DS3 w Polsce), że zgubimy się w tłumie podobnych samochodów, jednak jeśli bardzo zależy nam na wyróżnieniu się w mieście, możemy wybrać jedną z wielu opcji kolorystycznych, w tym osobny kolor dla dachu i pozostałej części nadwozia. Jeżeli to będzie niewystarczające, w liście opcji akcesoryjnych udostępniono m.in. „naklejki ozdobne do personalizacji” (700-900zł), czy chromowane nakładki na reflektory i szyby.

Wnętrze DS3 sprawia pozytywne wrażenie. Deska rozdzielcza jest co prawda tożsama z oferowaną w Citroenie C3, jednak jak najbardziej pasuje do charakteru tego auta. To, co zaskoczyło mnie w C3, czyli wysoka jakość wykonania lakierowanego elementu oraz materiały deski rozdzielczej, odnosi się również do DS3. Jednak pozostawiając w salonie sporo więcej gotówki, chciałbym także czegoś więcej. Elementem, który rzuca się w oczy, gdy już siedzimy za kierownicą, są inne zegary tablicy rozdzielczej. Wyglądają „drogo” dzięki podwójnej płaszczyźnie, którą tworzy wnętrze prędkościomierza, a przy tym są całkiem czytelne.

Wersja, która została udostępniona do testu DS3 Sport Chic 1.6 THP 155 KM, to wydatek minimum 80 tys. zł. Wraz z dodatkowymi opcjami, takimi jak nawigacja i skórzana tapicerka, cena przekracza już 90 tys zł. Zapewne stylowy DS jest pozycjonowany na drugi, albo trzeci samochód w rodzinie dla osób, które nie mają zamiaru przeciskać się już więcej przez miasto 5-metrowymi limuzynami. Trzeba przyznać, że osoby na przednich siedzeniach będą czuły się całkiem wygodnie. Skórzane fotele posiadają mocno zaznaczone podparcie boczne. Dosyć wysoko umieszczony podłokietnik może być dla części osób niedopasowany. Będzie także przeszkadzał przy obsłudze dźwigni hamulca ręcznego, ale na szczęście w każdej chwili istnieje możliwość jego złożenia.

To, do czego musimy standardowo przyzwyczaić się w większości samochodów grupy PSA, to powtórzona obsługa radia i tempomatu pod kierownicą. Mimo, że tak naprawdę obsługa manipulatorów jest do opanowania, nie wszystkim takie rozwiązanie może odpowiadać. Standardowy zestaw audio z radiem mp3 może być wzbogacony o pakiet (również nazwany Audio), w którym otrzymamy dodatkowy centralny głośnik, subwoofer, a także gniazdo Jack, USB i zestaw głośnomówiący Bluetooth. W testowanej wersji Sport Chic elementy te otrzymujemy w standardzie.

Zaskakującym w pierwszym momencie jest brak klimatyzacji (nawet manualnej) w standardowym wyposażeniu. Dopłacimy za nią 4000 zł, bądź 5000 w pakiecie z felgami aluminiowymi. Jednak okazuje się, że premium-konkurencja klasy B robi podobnie. Natomiast testowany DS3 Sport Chic posiada klimatyzację automatyczną w standardzie.

Przejdźmy do tyłu. Tutaj nie najgorzej będą czuły się osoby które mają 170 cm wzrostu. Każdy kolejny centymetr będzie oznaczał ryzyko przecierania włosami podsufitki. Za to jeżeli chodzi o miejsce na nogi, nie jest tak naprawdę najgorzej. Osoby średniego budowy nie będą narzekać. Jeśli chcemy przewieźć bagaż, możemy skorzystać z składanej w stosunku 1/3 – 2/3 kanapy. Po złożeniu, oparcie tworzy jednak kilkucentymetrowy próg. Ale pozytywem, a właściwie koniecznością przy minimalnej cenie rzędu 60 tys. zł, jest to, że otrzymujemy ją w standardzie zwiększając możliwości przewozowe DS3. Bagażnik mieści 285 dm3, a po złożeniu tylnej kanapy nawet 980 dm3.

155 KM w klasie B – to zawsze nastraja optymistycznie. Co może zaoferować nam DS3? Daje nam pewien dreszczyk emocji, ale nie od razu. Mimo, że wskaźnik sugerowanego biegu sygnalizuje nam potrzebę zmiany o przełożenie, albo dwa wyżej, radzę pozostanie na aktualnym biegu. Silnik na dobre pokazuje na co go stać, dopiero po znacznym przekroczeniu 3000 obr/min. Producent deklaruje maksymalny moment obrotowy wynoszący 240Nm, przy 4000 obr/min. Przyśpieszenie 0-100, to 7,3 sek. A co, jeśli wrzucimy bieg na wyższy. Szczerze mówiąc, też nie będzie problemów z wyprzedzeniem, ale gdy wskazówka obrotomierza dotrze do 3500 obr/min, zaczniemy bardziej się uśmiechać. Przy okazji posłuchamy też specyficznego dźwięku układu wydechowego.

To, co nieco zaskakuje – to mało sportowa kierownica. Fakt, jest wygodna, ale jej średnica mogłaby być nieco mniejsza. Trzeba jednak przyznać, że wspomaganie kierownicy pozwala nam na całkiem precyzyjne pokonywanie zakrętów. Teraz czas opisać zawieszenie. Jeżeli zaczynacie zagryzać zęby, by się nie ukruszyły podczas jazdy na polskich dziurach, to błąd. W DS3 jest ono zestrojone całkiem komfortowo, a przy tym pozwala na pewne pokonywanie zakrętów, bez niepotrzebnych wychyłów bocznych. Jest to samochód stworzony na drogę, a nie na tor i właściwości, które prezentuje, z pewnością będą (i zapewne już przez jego dotychczasowych nabywców są) doceniane.

Ten podryw Citroena do klasy B-premium zapoczątkował całą linię droższych modeli. Kolejne propozycje tej submarki wyglądają również interesująco. Ciekawe, czy w przypadku powodzenia Citroen zdecyduje się na usunięcie swojego loga z maski jego premium-samochodów i pozostawienie tylko znaku DS. W mojej opinii, taki zabieg w połączeniu z wyszukanymi, niepodobnymi do niczego innego autami mógłby jeszcze bardziej podnieść ich atrakcyjność.

One thought on “Jazda testowa: Citroen DS3 – podryw w klimacie premium

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.