Jazda testowa: Honda Civic – konkurencja dla komercyjnych lotów kosmicznych

W czasie, gdy Richard Branson coraz mocniej reklamuje komercyjne loty w kosmos, my mamy kosmos już od kilku lat na ziemi. Inżynierowie Hondy już w 2006 roku zaimportowali specjalnie dla mieszkańców kuli ziemskiej coś, co w mojej opinii jeszcze długo nie straciłoby świeżości – Hondę Civic ósmej generacji. Jednak ziemia to nie kosmos, tutaj działają siły natury, a przede wszystkim erozja w mózgach marketingowców, którzy chcą nam wmówić, że samochód po siedmiu latach jest już do niczego. Co w takim razie zrobili Japończycy? Znowu wybrali się w kosmos i ku zdziwieniu działu marketingu powiedzieli, że tam moda nie zmienia się tak szybko.

Jednak mocno uziemieni marketingowcy wymusili na designerach dalsze poszukiwania. Walka trwała długo, nie obyło się bez ofiar, ale kto wie czy największą ofiarą tych zmagań nie stała się biedna Civiczka?

Powyższy opis powstawania modelu to oczywiście wytwór mojej wybujałem wyobraźni, ale też rozgoryczenie za stratą ósmej, innowacyjnej generacji na rzecz dziewiątej, która na pozór jest tylko repliką z powiększonymi światłami… zwłaszcza tylnymi.

Cóż, nic nie dzieje się z przypadku. Siedmioletni cykl życia pojazdu dobiegł końca, a sprzedaż zapewne pokazywała, że czas zmienić wartę. Poprzedni Civic miał również face-lifting, co pewnie oznacza, że moją miłość do jej stylistyki, a zwłaszcza ciągnących się przez cały pas przedni i tylni reflektorów, podzielało niewielu.

Wygląd Hondy Civic IX generacji musi ocenić każdy sam oglądając ją nie na zdjęciach lecz na żywo. Żeby już nie rozwodzić się tak mocno nad starszym modelem, powiem że linia Civica nadal jest porywcza i muszę przyznać, że jej przód nabrał także nieco świeżości. Z tyłu ciekawym elementem jest pas trzeciego światła stopu ciągnący się przez całe drzwi bagażnika, a jej światła również po dłuższej obserwacji da się zaakceptować. Czy musiały być tak wielkie? Nie wiem – ale są i takimi je zaakceptujmy.

Dobrze, znowu (jak w poprzednich testach) wejdę do wnętrza od tyłu, bo w Civicu jest tu naprawdę ciekawie. Wysoko unosząca się pokrywa bagażnika ukazuje nam prawdziwe eldorado dla lubiących przewozić spore ilości bagaży. Ten samochód klasy C oferuje nam przestrzeń bagażową dorównującą klasie D. Do dyspozycji mamy 477 dm3 (zgodnie z VDA).

Wszystkie wersje posiadają w standardzie zestaw naprawczy do przebitych opon. Jeżeli chcielibyśmy posiadać dojazdowe koło zapasowe, będziemy musieli odjąć od tej wartości około 20 l i pożegnać się z częścią pojemnego schowka pod podłogą bagażnika. Jednak i tak wartość będzie imponująca. Jednak to nie wszystko, co Civic posiada dla miłośników przewożenia bagaży. Część z nich możemy umiejscowić pod tylnymi fotelami.

W Hondzie Civic IX generacji mamy bowiem tzw. Magic Seats. Przestrzeń, która jest do naszej dyspozycji to jedno, ale drugie udogodnienie to całkowicie płaska podłoga po rozłożeniu siedzeń. Siedzisko w momencie rozkładania zjeżdża na podłogę, pozostawiając miejsce dla oparcia. Dla ewentualnych nabywców ważne będzie to, że jest to wyposażenie standardowe, podobnie jak kanapa składana w stosunku 60:40.

Jakie właściwości przewozowe ludzi ma Honda Civic?

Tutaj nie jest już tak wspaniale, ale nadal całkiem dobrze. Szalony kształt samochodu pociągnął za sobą nisko opadającą linię dachu, która ogranicza nieco przestrzeń na głowy z tyłu. Jakie osoby będą czuły się całkiem wygodnie? Myślę, że ci, którzy dobijają 180 cm wzrostu i nie gustują w nastroszonych fryzurach, będą mogli z powodzeniem usadowić się na tylnych fotelach, tym bardziej, że miejsca na nogi nadal jest całkiem sporo. Ci którzy nie przekraczają 170 cm, będą czuć się całkiem swobodnie. Z przodu jest już tylko lepiej.

Fotel kierowcy począwszy od standardowej wersji posiada regulację wysokości, a kierownica zmianę położenia w dwóch płaszczyznach. Na uwagę zasługuje zastosowana tapicerka. Jest ona wykonana z miękkiego, zamszowego materiału.

Deska rozdzielcza to również ewolucja z poprzedniej generacji Civica. Tu jednak będę więcej chwalił niż się dziwił. Obecnie szalony kokpit otrzymał bardziej współgrające ze sobą owalne linie. Nie ma już niepotrzebnych ucięć i uskoków. Górny wyświetlacz urósł, a dodatkowo wspomaga go kolorowy, wielofunkcyjny ekran, na którym wyświetla się także obraz z kamery cofania. Wnętrze jest szalone, ale fajne. Niektórym, może jedynie nie odpowiadać zastosowanie bardzo ciemnej tonacji, która w połączeniu z czarnymi tapicerkami może być przytłaczająca. Jednak Honda zastosowała do wykończenia lepsze tworzywa i tak naprawdę, jeśli tylko jej stylistyka nam się podoba, powinniśmy być zadowoleni.

Obsługa radia, a także jego powtórzone funkcje na kierownicy oraz ustawienia tempomatu obsłużymy intuicyjnie. Przed jazdą warto się na pewno zapoznać z nisko umieszczonymi przyciskami regulacji klimatyzacji i nawiewu. Aby nieco ułatwić nam sprawę, Honda wyobliła najważniejsze z nich – regulację prędkości nawiewu oraz wysokości temperatury.

Deskę rozdzielczą Civica zaopatrzono w wielki przycisk „ECON”. Czego możemy spodziewać się po włączeniu tego trybu? Najbardziej widoczne będą efekty specjalne w postaci zmieniających się kolorów pasków przy prędkościomierzu. Jeżeli słuchamy się wskaźnika sugerowanej zmiany biegów, a także uważamy na niezbyt mocne „dotykanie” pedału gazu, ukazuje nam się relaksujący kolor zielony. W innym wypadku będzie on niebieski.

Jednak to nie wszystko. Samochód w tym trybie ma mniej mocy. System reguluje pracą przepustnicy i wyraźnie hamuje nasze zapędy do przyśpieszania. Także klimatyzacja jest w tym momencie „zoptymalizowana”, co faktycznie oznacza łagodniejszy nadmuch. Działanie trybu ECON docenimy z pewnością w mieście, gdzie pozwoli nam na ograniczenie zużycia paliwa. Dodatkowym elementem zmniejszającym emisję jest montowany w Civicu standardowo system STOP&START. Jego działanie również możemy wyłączyć przyciskiem zlokalizowanym pod konsolą klimatyzacji.

Honda Civic 1.8 i-VTEC – właściwości jezdne

Trzeba przyznać, że inżynierowie Hondy po sprzeczkach, które mogli mieć z działem marketingu na etapie projektowania nadwozia, wyżyli się na etapie konstrukcji zawieszenia i układu kierowniczego. Civic prowadzi się pewnie w zakrętach, a jego zawieszenie całkiem dobrze tłumi nierówności. Zawieszenie zestrojono jednak tak, aby nie denerwowało nas bujaniem. Jedynie w szybkich, krótkich zakrętach odczucia nieco się zmieniają. Układ kierowniczy Civica pracuje precyzyjnie. Jego przełożenie pozwala na wyczucie toru jazdy samochodu.

Poszczególne biegi przełączamy płynnie. Jeśli chodzi o charakterystykę lewarka, możemy powiedzieć, że działa on raczej miękko – nie wymaga od nas zdecydowanego „wkładania” biegów. Będzie on z pewnością dosyć często w użyciu w przypadku właścicieli, którzy oczekują od samochodu wysokiej dynamiki. Silnik testowanego Civica (1.8 142KM i-VTEC) potrzebuje wysokich obrotów, przekraczających 3500 obr/min, abyśmy czuli jego zdecydowane działanie. Sprint do setki zajmuje Hondzie Civic 9,1 s.

Na koniec porozmawiajmy o cenie? Czy jest ona kosmiczna? Trzeba przyznać, że jest to jeden z najdroższych samochodów w klasie. Cennikowo jego wartość ustalono na 64 900 zł. Jednak w ostatniej promocji Hondy Civic, którą opisywaliśmy – auto jest dostępne już od 58 400 zł. Jest jednak kilka opcji, które mogą zadowolić kupujących samochód tej klasy. Prócz kompletu wyposażenia dbającego o nasze bezpieczeństwo w standardzie otrzymamy również m.in. 15″ aluminiowe obręcze, wspomniany system siedzeń Magic Seats, czujniki ciśnienia w oponach, w pełni kolorowy wyświetlacz nazwany i-MID z komputerem pokładowym, system Auto Stop&Start, czy elektrycznie regulowane szyby przednie i tylne. Tych, którzy lubią LED-owe nowinki, ucieszy fakt, że światła dzienne są realizowane standardowo za pomocą diod. Wersja Comfort (droższa o 4300 zł) posiada dodatkowo zestaw Audio oraz klimatyzację automatyczną, 16″ felgi i kilka innych dodatków. Testowana Honda Civic 1.8 Sport, w której otrzymamy m.in. wycieraczki i światła z czujnikiem, włączane automatycznie, oraz m.in. skórzane dodatki, alarm, składane zdalnie lusterka i kamerę cofania, to wydatek minimum 74 tys. zł.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.