Jazda testowa: Hyundai i10 – Dobre wybicie z progu

Test Hyundaia i10 zacząć trzeba od nawiązania do sukcesów naszych skoczków narciarskich. Bowiem właśnie czołówki sponsorskie w trakcie skoków narciarskich w tym sezonie opanowane są przez najmniejszy model Hyundaia. Czy wskoczy on jak Kamil Stoch na pierwsze miejsce zestawień?

Cała „kadra” Hyundaia dojrzewała przez lata, przekazując coraz to lepsze geny swoim kolejnym modelom. Wzrastała też ich siła wybicia na rynku, a niezawodność wzrosła do tego stopnia, by w zestawieniach bezawaryjności pokonać Niemców i Japończyków. Hyundai ufa powtarzalności swoich produktów na tyle by oferować 5 lat gwarancji utrzymania dobrej formy. W ostatnich latach prezentuje również nienaganny styl. Oceny? Styl Hyundaia zbiera „dwudziestki”, no, może 19,5. Testowany i10 z pewnością na taką notę zasługuje. Zewnątrz…

…i wewnątrz.

Zacznijmy od ciekawostek zlokalizowanych na zewnątrz. Model różni się znacząco od swojego poprzednika. O ile wcześniej tył samochodu mógł budzić skrzywienie na twarzy, o tyle nowy i10 wprawi nas raczej w zdumienie swoją zakrzywioną na kształt litery „s” pokrywą bagażnika. Obecny model ma także dużo lepsze proporcje. Może było nieco łatwiej projektantom, gdyż samochód urósł o 10 cm. Całość dopełniono jeszcze atrakcyjnymi tylnymi lampami ze srebrnymi ramkami i całkiem ładnymi przednimi reflektorami.

Wewnątrz również auto wzbudza pozytywne opinie. Deska rozdzielcza w testowanym Hyundaiu i10 jest wykonana z dwóch rodzajów tworzyw o różnych barwach. Kolorowe tworzywo posiada strukturę na kształt małych kwadracików. Oczywiście jak na klasę A przystało, są to twarde plastiki, jednak ogólna ocena wizualna jest dobra.

Wersja Premium posiada skórzaną kierownicę i lewarek zmiany biegów. Całość dopełniają chromowane wewnętrzne klamki drzwi. Trzeba przyznać, że te drobne dodatki ubogacają wnętrze małego Hyundaia. Na drzwiach, odmiennie od VW Up! producent zdecydował się na zastosowanie tworzyw na całej powierzchni drzwi, ubarwiając je kolorowymi wstawkami. Przy okazji wstawek warto wspomnieć o poziomach wyposażenia i związanej z nimi opcji uchylanych elektrycznie szyb. W podstawowej wersji otrzymamy korbki, ale już w drugim poziomie wyposażenia (Comfort) od razu będą to cztery elektrycznie otwierane szyby. Dostaniemy w niej także elektrycznie ustawiane i podgrzewane lusterka.

Jeśli będziemy chcieli klimatyzację, musimy kupić wersję Premium, bądź skorzystać dodatkowo płatnych pakietów za równowartość 4500 zł (klimatyzacja + radio dla wersji Access lub klimatyzacja + światła przeciwmgielne + dzienne LED w wersji Comfort). Jeśli załapiemy się na promocję, pakiety te dostaniemy gratis. W takim razie jest szansa na auto za 35 900 zł z klimatyzacją.

Bezpieczeństwo na piątkę?

Być może właśnie o Hyundai i10 będzie walczył o pięć gwiazdek w EuroNCAP. W standardzie otrzymujemy bowiem sześć poduszek powietrznych (przednie, boczne oraz kurtyny). Jest też oczywiście ABS wraz z obowiązkowym asystentem hamowania i ESP z systemem kontroli stabilności pojazdu. W aucie zamontowano też cztery hamulce tarczowe. To wszystko w standardzie. Doszliśmy do tego, że w świecie samochodów, trzeba obecnie swoje postrzeganie o klasach „update’ować” równie często jak oprogramowanie w smartfonach i komputerach. Sześć poduszek powietrznych w standardzie, w samochodzie klasy A – jeszcze kilka lat temu nie do pomyślenia. Oprócz tego w najbogatszej wersji Premium otrzymamy także asystenta ruszania pod wzniesienie i sygnalizację nagłego hamowania.

Sprawdźmy, co oferuje tak mały samochodzik wewnątrz pod względem wymiarów. Obecna długość Hyundaia i10 to 3665 mm, a wysokość 1500 mm. Jest więc najdłuższym spośród samochodów supermini. Mamy tu spory (aczkolwiek nie największy w klasie) rozstaw osi 2385 mm. Deklarowany bagażnik pojemnościowo również jeszcze niedawno łatwiej byłoby przypisać klasie B, a nie A. Pojemność bagażnika to 252 litry (wg VDA). Jak to wygląda w pomiarach? Czy wsadzimy do małego Hyundaia i10 wózek?

Szerokość otworu bagażnika przy dolnej krawędzi to 86 cm, ale szybko rozszerza się do około 93 cm. Szerokość przestrzeni bagażowej to minimum 106 cm, jego długość (od pokrywy do oparć, 15 cm nad podłogą bagażnika) równa jest 48 centymetrom. Zmieścimy w nim też przedmioty o wysokości 52 centymetrów. Bagaże będziemy musieli podnieść na wysokość 76 cm. W tym przypadku styliści pragnący dać nam auto ładne i pobudzające zmysły, wygrali o parę centymetrów z pragmatykami chcącymi mieć wszystko łatwo przyjemnie i wygodnie. Być może, ci drudzy mieli palmę pierwszeństwa przy projektowaniu tyłu poprzedniej generacji, teraz musieli spasować, dzięki czemu pokrywa bagażnika jest krótsza, ale o niebo bardziej atrakcyjna.

Hyundai oferuje począwszy od podstawowej wersji dzielone w stosunku 60/40 oparcie tylnej kanapy. Po złożeniu są one ustawione nieco pod skosem i tworzą 10 centymetrowy próg. Ostatecznie przy dwóch średniej wielkości pasażerach przewieziemy w tym małym autku przedmioty o długości około 130 cm. Całkowita pojemność to 1046 litrów.

Pojemny we wnętrzu

Usiądźmy na fotelu kierowcy oraz z tyłu. Przy szczupłym kierowcy mierzącym do 175 cm wzrostu mamy szansę upakować równie „wielką” osobę za sobą. Jak będzie z wyższymi? Miałem okazję zaprosić do auta zainteresowanego nowym modelem Hyundaia przechodnia. Pan mierzący około 185 cm o stosownej budowie, powiedział, że się mieści. Regulowana kierownica i obniżane siedzisko pozwoliły mu zająć odpowiednią pozycję w aucie. Z tyłu zostało już niewiele miejsca na nogi, ale uwaga! Większość zgrabnych kobiet i wyżej wspomniani, szczupli mężczyźni nadal się tam zmieszczą. W tym ustawieniu na nogi pozostało nam 62 cm (licząc od oparcia tylnej kanapy do oparcia przedniej). Gdy przesuniemy fotel w okolice słupka B, będziemy mieć około 10 cm więcej. Ostatecznie, mimo że samo oparcie było już bardzo blisko, wytłoczenie gąbki w środkowej części oparcia pozwoliło na zajęcie pozycji bez dotykania siedzeń kolanami. Krótką trasę spokojnie mógłbym przejechać.

Na wysokość mamy do dyspozycji: dla kierowcy 104 cm, a dla pasażerów siedzących z tyłu od 86-93 cm w zależności od ułożenia głowy. Miejsca, jak na miejski samochód, jest dużo.

Jeszcze może parę słów o schowkach. Są one dostępne zarówno w kieszeniach przednich drzwi (wraz z miejscem na butelkę), jak i zamykany dosyć duży schowek w dolnej części konsoli centralnej. Po stronie pasażera obszerny schowek w desce rozdzielczej. Dodatkowo na tunelu środkowym, obok dźwigni hamulca ręcznego, mniejsze schowki na drobne przedmioty oraz napoje. Również dla pasażerów tylnego rzędu przewidziano miejsce na drobne przedmioty.

Zaskakujące wyciszenie

Hyundai i10 jest, mógłbym powiedzieć, całkiem dobrze wyciszony od otaczających nas szumów. Podczas jazdy najbardziej słyszalne były odgłosy pochodzące od zawieszenia – tu mogłoby być nieco lepiej. Testowany egzemplarz posiadał trzycylindrowy silnik 1.0 66KM. O ile podczas przyśpieszania jest wyraźnie słyszalny, o tyle kiedy tylko jedziemy jednostajnie, nawet przy prędkościach autostradowych (około 135 km/h), jest nadal przyzwoicie. Przy tej prędkości we wnętrzu dają już znać mocniej o sobie szumy powietrza, ale sam silnik, traktowany delikatnie, pracuje w miarę cicho. Przy prędkościach 60-100 km/h i delikatnej jeździe, powiedziałbym, że jest na prawdę dobrze, tym bardziej mając na uwadze, że jedziemy najmniejszym modelem w ofercie Hyundaia.

Jakie wrażenia daje i10 podczas jazdy? Dosyć sztywne zawieszenie pozwala na całkiem pewne prowadzenie auta. Nierówności są wybierane sprężyście i raczej nie ma mowy o bujaniu samochodem. Jego budowa z przodu oparta jest o kolumnę McPhersona, a z tyłu belkę skrętną. W samochodzie zastosowano elektryczne wspomaganie kierownicy. Średnica zawracania, to 9,72 m. Na parkingu zachowanie wspomagania bardzo pomaga, jednak podczas skrętów przy wyższych prędkościach będziemy musieli pogodzić się z pewną nadpobudliwością. Jeśli chcielibyśmy kupić małego Hyundaia do celów sportowych, będziemy musieli zająć się układem kierowniczym. W warunkach normalnego użytkowania do charakterystyki wspomagania możemy się jednak przyzwyczaić. Przy okazji mowy o kierownicy, na jej kole są zlokalizowane przyciski dostępnego w standardzie komputera pokładowego. Aby je obsłużyć, przy krótszych palcach, musimy chwycić kierownicę nieco niżej, niż zwykle. Skrzynia biegów o pięciu przełożeniach pracuje płynnie, skok lewarka jest wyraźny i bez problemu odnajdujemy kolejne biegi.

Mały Hyundai ze względu na linię szyb ma ograniczoną nieco widoczność do tyłu. Jednak producent wyposażył go w duże lusterka boczne, które dobrze ustawione zapewnią widoczność zarówno na samochody jadące z tyłu, jak i jezdnię, czy krawężniki, co przydaje się podczas parkowania. Dla tych, którzy chcą się czuć jeszcze bezpieczniej, są dostępne czujniki parkowania (1000 zł dopłaty w wersji Comfort lub w standardzie dla wersji Premium).

Hyundai i10 1.0 66KM – spalanie i osiągi

Jednolitrowy silnik nie jest zbyt dynamiczny. 100 km/h osiągniemy w 14,9 s. Choć podczas ruszania ze skrzyżowania w dwójkę pozwoli nam na całkiem sprawny start (maksymalny moment obrotowy 95 Nm, przy 3500 obr/min), to jakiekolwiek wyprzedzanie musi być jednak przemyślane dwukrotnie. Sprawa będzie dodatkowo utrudniona, jeśli postanowimy wybrać się tym miejskim autem w dłuższą trasę z cięższym bagażem. Musimy nastawić się na spokojne (chociaż niekoniecznie bardzo wolne) dotarcie do celu. Średnie spalanie przy dynamicznej i szybkiej jeździe powinno się w większości przypadków mieścić w sześciu litrach na sto kilometrów. Jeżeli będziemy traktować to auto delikatniej – będziemy cieszyć się wynikami oscylującymi od 4,5-5,5 l/100km.

Jak zapamiętam samochód?

Design samochodu jest zawsze kwestią gustu, ale trzeba przyznać, że Hyundai i10 posiada atrakcyjny wygląd. Stylistyka zastosowana we wnętrzu również wygląda dużo lepiej niż u jego poprzednika oraz nieco poważniej niż u innych małych konkurentów. Funkcjonalność stoi na wysokim poziomie. Dodatkowo auto posiada sporo miejsca we wnętrzu i dosyć duży bagażnik. Jest całkiem dobrze wyciszony, choć nie dotyczy to odgłosów od kół. Z trochę nerwowym układem kierowniczym, ale za to przyjemnie zachowującym się w zakrętach zawieszeniem. Czy wskoczy, jak Kamil Stoch, na pierwsze miejsce rankingów? Wydaje się, że Hyundai i10 na dwudziestolecie sprzedaży tej marki w Polsce, może zapewnić marce dobre wybicie z salonowych progów.

Jazda testowa odbyła się dzięki uprzejmości autoryzowanego dealera Hyundai Witpol w Tychach

8 thoughts on “Jazda testowa: Hyundai i10 – Dobre wybicie z progu

  1. Przecież Kamil Stoch jest cały czas liderem Pucharu Świata… Ale w to, że zdobędzie olimpijskie złoto też wierzyliśmy :)

  2. Zdobył dwa złota :) Także można powiedzieć, że przewidzieliście przyszłość. Ciekawe, czy Hyundai i10 pójdzie w ślady naszego skoczka. Tak a propos, w Katowicach ostatnio widziałem kremowego, z kremowym wnętrzem zamiast pomarańczowego. Muszę przyznać, że też daje radę.

  3. Nie tylko dwa medale i kryształową kulę. Pięknie. A co do auta, zastanawiam się nad zakupem. Nie wiem, czy ten słabszy silnik starczy?

  4. W porównaniu do poprzedniego modelu, to niebo, a ziemia. Mogliby jeszcze dać mocniejszy silnik – takie 100-120 KM. To byłby prawie hot-hatch.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.