Jazda testowa: Nowa klasa A – rosnąca gwiazda

Mercedes klasy A ma bogatą historię pod względem wymiarów. Pierwsza generacja na dobrą sprawę mogła być przypisana do klasy super-mini, drugi model miał już wymiary pełnoprawnego członka klasy B, natomiast w trzecim wcieleniu stał się mocno stąpającym po ziemi kompaktem. Przybyło mu bowiem centymetrów wzdłuż i wszerz, natomiast ubyło wysokości. Teraz jest to propozycja dla osób, które ponad ogromną ilość miejsca nad głowami przekładają dynamiczny design i pewne prowadzenie.

Klasa A W176 urosła obecnie do 4292 mm wzdłuż i do 1780 mm wszerz. Jest natomiast o 16 centymetrów niższa. Samochód nie wygląda już obecnie jak mikrovan, uzyskał długą maskę zakończoną sporych rozmiarów atrapą chłodnicy z ogromną trójramienną gwiazdą. To zdecydowanie znak rozpoznawczy A klasy wśród konkurentów. Masywny przód nadaje jej charakteru i zwraca na siebie uwagę. Jeżeli kupujący poprzednią generację modelu wybierali go dlatego, aby się ukryć w tłumie, to z nową klasą A raczej im się to nie uda.

Chyba, że będą widzieć samochód jedynie z perspektywy tyłu. Tu jest zdecydowanie spokojniej. Tylne reflektory pokazują trochę „zadzioru” wtedy, gdy włączają się w nich diody LED. Gdy pozostają wyłączone, widzimy stonowane, regularne kształty i dużą czerwoną powierzchnię kloszy. Jednak mimo mniejszej ilości fajerwerków, tył również powinien się podobać.

We wnętrzu dominującym elementem jest pięć okrągłych nawiewów, z których trzy umieszczono w konsoli centralnej. Ich chromowane krawędzie i krzyżowe ramiona regulacyjne sprawiają, że wzrok zatrzymuje się na nich przez chwilę. W testowanym Mercedesie A180 deska rozdzielcza w jej środkowej części została pokryta karbowanym, ciemno-szarym, miękkim tworzywem, ale opcjonalnie możemy w tym miejscu spotkać także m.in. wykończenia z naturalnej skóry.

Oprócz wspomnianych nawiewów, na desce rozdzielczej nie ujrzymy zbyt wielu fajerwerków stylizacyjnych. Wskaźniki tablicy rozdzielczej są zaprojektowane bardzo zachowawczo, a cała deska cechuje się raczej minimalizmem. Wyświetlacz nawigacji jest elementem przypominającym z czołowej strony tablet i umiejscowiony na stopce w górnej części konsoli centralnej. Jednocześnie jej dolna część płynnie łączy się z tunelem środkowym otaczając kierowcę i pasażera w ich miejscach. Dobrze spasowane materiały, fotele z ekologicznej skóry oraz eleganckie obicia drzwi pozwalają kierowcy poczuć się dobrze na swoim „stanowisku pracy”.

Dzięki zastosowaniu elektronicznego hamulca postojowego i opcjonalnej automatycznej skrzyni biegów 7G-DCT tunel środkowy uzyskał miejsca na szereg schowków. Mercedes swoim zwyczajem umieścił przełącznik pozycji N, D, R na kolumnie kierownicy. Osoby, które same chcą przełączać biegi, zrobią to za pomocą łopatek przy kole kierownicy. Jedynym regulatorem na tunelu środkowym jest pokrętło do obsługi zestawu audio/nawigacji. Funkcje te są powtórzone również na wielofunkcyjnej kierownicy. Po lewej stronie kolumny umieszczono oprócz dźwigienki kierunkowskazu, także manipulator tempomatu. Osoby, które jeździły Mercedesami, odnajdą się bez problemów. Ci, którzy zaczynają przygodę z samochodami spod znaku gwiazdy, będą potrzebowali chwili by zapoznać się z działaniem poszczególnych przełączników.

Dzięki dużemu rozstawowi osi (2699 mm) w nowej A-klasie mamy dużo miejsca na nogi zarówno z przodu jak i dla pasażerów siedzących z tyłu. Nie będziemy również narzekać na brak miejsca nad głowami. W tylnych drzwiach wygospodarowano miejsce na spore kieszenie. Kolejne schowki na drobne przedmioty zlokalizowano w tylnej części obudowy tunelu środkowego. W testowanej wersji pasażerowie ci otrzymali również, podobnie jak z przodu, dwa rodzaje głośników, średnio- i wysoko-tonowe.

Konstruktorzy nowej A-klasy W176 przygotowali sporo miejsca we wnętrzu, a zdecydowali uszczuplić możliwości przewozowe. Do dyspozycji dostajemy 341 l (wg normy VDA) regularnej przestrzeni bagażowej. Pod podłogą kryje się jeszcze schowek o pofałdowanej powierzchni, w którym schowamy mniejsze przedmioty. W podstawowej wersji znajdziemy tam zestaw do naprawy koła TIREFIT. W testowanej wersji był on wolny do wykorzystania, ponieważ była wyposażona w opony typu Run-flat. Po rozłożeniu oparć do dyspozycji mamy ponad 1100 l. Rozłożone siedzenia nie tworzą uskoku i jedynie minimalny skos. Prosty otwór załadunkowy ma szerokość 76 centymetrów, natomiast Mercedes reflektuje się nam dosyć niskim progiem załadunku – 69 cm od ziemi.

Wyposażenie Mercedesa klasy A

Testowany Mercedes A180 posiadał szereg dodatkowych opcji jednak warto skupić się na tym co dostaniemy w standardzie. Osoby, które zdecydują się na podstawową wersję za 89 900 zł, oprócz wielu oczywistych systemów z zakresu bezpieczeństwa, otrzymują także „Collision Prevention Assist”, który stale monitoruje pole przed samochodem. Jeżeli system uzna, że zbyt szybko zbliżamy się do poprzedzającego samochodu, na desce rozdzielczej zostaje wyświetlony piktogram z dwoma samochodami i wykrzyknikiem. System jest skoordynowany z adaptacyjnym hamulcem i w awaryjnej sytuacji zwiększa siłę hamowania, aby uniknąć kolizji. Począwszy od standardowej wersji otrzymujemy monitorowanie zużycia okładzin hamulców. Samochód jest również wyposażony w poduszkę kolanową, automatyczne włączanie reflektorów oraz oświetlenie wypadkowe (wnętrza). O bezpieczeństwo pieszych dba aktywna maska, która podczas kolizji podnosi się o 5 cm, co powoduje amortyzację uderzenia potrąconej osoby.

We wnętrzu wszyscy pasażerowie w podstawowej wersji mają do dyspozycji elektrycznie sterowane szyby, złącze USB i AUX do zestawu audio i półautomatyczną klimatyzację, a także m.in. automatyczne wycieraczki, elektroniczny kluczyk. Zamawiając opcję w postaci siedmiobiegowej, automatycznej, dwusprzęgłowej skrzyni 7G-DCT, otrzymamy także m.in. tempomat. Przechodząc do opisu wrażeń z jazdy, właśnie na skrzyni biegów skupię się najpierw…

7-biegowy DCT Mercedesa porywa samochód do przodu bez niepotrzebnego zastanawiania się. Biegi są przełączane natychmiastowo, co prowokuje do zapominania się i głębszego wciskania gazu. Później pozostaje już tylko liczyć na zaoszczędzenie paliwa na skrzyżowaniach przez system Eco Stop&Start. Dwusprzęgłowy automat może być obsługiwany także przez łopatki zlokalizowane przy kierownicy. Trzeba przyznać, że ich montaż ma to sens właśnie przy dwusprzęgłówkach. Naciśnięcie łopatki nie powoduje irytacji kierowcy, ale za to uśmiech na twarzy. Tylko zaraz, zaraz… Ja opisuje samochód z podstawowym silnikiem 1.6 122KM. Czy rzeczywiście możemy mówić tutaj o frajdzie?

Może przytoczę garść danych technicznych Mercedesa A180. Sprint od 0-100 osiąga w 9,1 s, maksymalna prędkość przekracza o dwa kilometry dwusetkę, maksymalny moment obrotowy, to 200Nm w zakresie od 1250 do 4000 obr/min. Na postawione wcześniej pytanie odpowiem, że owszem, możemy mówić o frajdzie. Oczywiście nie jest to sportowy samochód, ale dziewięć sekund do setki przy sporym momencie obrotowym w szerokim zakresie obrotów, daje się odczuć na plecach. Dla nieujarzmionych jest do wyboru jeszcze mocniejsza 156-konna odmiana silnika 1.6 (Mercedes A200), oraz 210-konny model A250, który pozwoli nam zobaczyć setkę po 6,6 sekundy. W przygotowaniu czeka jeszcze wersja AMG, ale opisując tę specjalną wersję, słowo frajda pisałbym zapewne, tak jak skrót AMG, wielkimi literami. Powracając do A180, uważam, że nabywcy z pewnością będą zadowoleni z podstawowej jednostki.

Również zawieszenie i układ kierowniczy przypadły mi do gustu. Testowany A180 posiadał zawieszenie komfortowe, jednak na szczęście słowo komfortowe nie jest równoznaczne z miękkim. Auto pewnie trzyma się drogi, a przy tym całkiem dobrze tłumi nierówności. Nasze plecy z pewnością nie ucierpią. Martwi trochę jedynie fakt, że odgłosy dochodzące od drogi są dosyć mocno słyszalne. Za to dużo lepiej wyciszone są odgłosy z komory silnika i szum opływającego powietrza. W Mercedesie jest całkiem spokojnie nawet przy prędkościach autostradowych. Progresywne wspomaganie kierownicy działa bardzo bezpośrednio. Jeśli ktoś odpowiada sobie na pytanie, dlaczego Mercedes w podstawowej wersji kosztuje 89 tysięcy, to myślę, że szczególnie w tej dziedzinie należy upatrywać wartość konstrukcji A-klasy.

Cena testowanego modelu to nieco ponad 129 tys. zł. Największe dopłaty w tym przypadku, to przede wszystkim skrzynia biegów (ponad 8000 zł), reflektory bi-ksenonowe (niespełna 3900 zł), dach panoramiczny (4000 zł), czy zestaw nawigacji, aktywny asystent parkowania (3000 zł) oraz pakiety Style i Night. Mercedes klasy A staje się więc jeszcze droższy niż jego poprzednik, ale jest obarczony mniejszym ryzykiem niż pozostałe modele tej marki. Z pewnością nie stanie się taksówką, nie będzie też już nigdy więcej małym „vanikiem” dla właściciela kwiaciarni lub sklepu spożywczego. Może więc stanowić większą wartość dla tych, którzy A-klasę będą wybierali sercem, a nie umysłem. Choć i dla tych drugich posiada zachęcające do zakupu argumenty.

One thought on “Jazda testowa: Nowa klasa A – rosnąca gwiazda

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.