Jazda testowa: Porsche Cayenne Turbo Coupe – trzy światy w jednym

Cayenne turbo coupe jazda testowa - trzy wymiary

Porsche Cayenne Turbo Coupe – to auto, którego nazwa po kolei wskazuje nam, z czym mamy do czynienia. Porsche (czyli z definicji szybko i luksusowo zarazem), Cayenne (wysoko – choć tu gwiazdka*), Turbo (szybciej niż myślałeś) i Coupe (stylistyka coupe, jeśli jednak pragniesz w tak dużym samochodzie nieco wizualnej lekkości).

Kiedy w 2007 roku pojawił się na rynku pierwszy samochód SUV o linii imitującej coupe, śmiechów wokół było słychać naprawdę sporo. Ile osób mówiło: „To się nie przyjmie…” Tak na marginesie, pamiętam wprowadzaną wtedy przez BMW nazwę nowej kategorii aut – SAV, czyli Sport Activity Vehicle – która chyba się ostatecznie nie przyjęła. Natomiast zainicjowany wtedy, ścięty kształt…, czyli de facto SUV Coupe – patrząc na dzisiejszy wysyp, zdecydowanie zdobył uznanie.

Do grona tak zaprojektowanych SUV-ów dołącza właśnie Porsche ze swoim Cayenne Coupe. I w tym przypadku mamy łagodne przejście ku tyłowi, bardzo miękko łączące się z tylnym pasem, a jednocześnie z pewną niespodzianką – mamy tu bowiem ukryty, wysuwany przy wyższych prędkościach spojler.

Linia boczna testowanego Cayenne Coupe

Spłaszczona linia dachu sprawia, że przed zakupem będziemy musieli zastanowić się, czy wozimy często osoby powyżej 180 cm. Jeśli nasze dzieci w najbliższych trzech latach raczej nie przekroczą tego wzrostu, to nie pozostaje nam nic innego jak ruszać do salonu Porsche po nasze wielkie coupe.

Przód Cayenne Coupe z wlotami Turbo

Cayenne Coupe – nie tylko z nazwy?

Jeśli ktoś zarzuciłby nam, że Cayenne nie jest prawdziwym Coupe, to uwaga – możemy wbić pewną szpilkę. Co prawda, rzeczywiście mamy tu pięć drzwi, to jednak pewnym argumentem może być to, że jest to samochód czteroosobowy. Ten piąty szyderca, będzie musiał poczekać na przystanku.

Jeśli chcemy jednak awaryjnie być przygotowanymi na przewiezienie piątej osoby, to możemy zrezygnować ze środkowego schowka w siedzisku i zamówić (uwaga, bez dopłaty), miejsce dla piątego pasażera.

Wersja 4-osobowa Cayenne Coupe w teście

Cóż, od dziwnej strony zacząłem przygodę z tym Porsche. To kontynuujmy już, wracając krok za krokiem do pełnej nazwy tego samochodu. Co ciekawe, ostatni człon – „Coupe”, nie został zaznaczony w żadnym miejscu na karoserii. Poznajemy go po prostu po kształcie tylnej części nadwozia.

Z tyłu Cayenne Coupe ma linię gładko schodzącą jak w samochodzie sportowym

Turbo – najpierw stylistyka

Przejdźmy zatem do drugiego od końca członu – „Turbo” (czy raczej, jak widnieje na klapie: turbo, pisane z małej litery).

Znak Porsche ukryty pod szklaną listwą

Podobny podpis znajdziemy na zagłówkach foteli. Tu warto zauważyć, że kolejną opcją niepłatną jest możliwość wyboru jednych z dwóch rodzajów foteli – możemy mieć luksusowe lub sportowe.

Fotele sportowe w Cayenne 2020 z napisem turbo

W te drugie fotele było wyposażone testowane Cayenne Turbo Coupe. Porsche zainstalowało w nich system aktywnego trzymania bocznego. Boczki są dopompowywane lub uszczuplane zależnie od aktualnych przeciążeń występujących w samochodzie. Jest też oczywiście kilka elementów, za które możemy dopłacić, a które kojarzą się właśnie z Turbo. Na przykład tarczę stopera Sport Chrono w kolorze białym (1775 zł).

Stoper w Cayenne na szczycie deski rozdzielczej - Chrono

W stylistyce zewnętrznej elementem wyróżniającym auto będą duże wloty powietrza z regulowanymi żaluzjami i światłami pozycyjnymi Turbo w postaci dwóch pasków LED, które są jednocześnie kierunkowskazami (światła dzienne, to natomiast cztery punkty w reflektorach).

Podwójny pas LED w Cayenne Turbo Coupe z jazdy testowej

Motyw długiego pasa powtórzony jest również, w przetłoczeniu lusterka.

Cayenne z Porsche Lellek

Uzbrojony, gotowy do startu i… szybkiego hamowania

Przy okazji trzeba przyznać, że bok widziany z bliska jest chyba najspokojniejszą częścią Cayenne. Styliści dali nam miękkie, lekko jedynie falujące przetłoczenia, bez znacznego akcentu dominującego na jego boku. Tu bowiem powinniśmy się skupić na kolejnym elemencie wersji Turbo, czyli 21” felgach kryjących pod sobą 415 mm tarcze z przodu, współpracujące z 10-tłoczkowymi zaciskami (z tyłu 365mm i 4-tłoczkowe zaciski).

21-calowa felga i tarcze z powłoką ceramiczną 10-tłoczków

Z tyłu natomiast mamy poczwórne końcówki wydechu. W testowanym Cayenne Coupe, był to opcjonalny sportowy układ wydechowy z końcówkami w kolorze czarnym (za dopłatą 14 630 zł).

Poczwórny wydech Cayenne Turbo

Tu jeszcze zatrzymajmy się nad inną opcją wizualną. Tylne reflektory standardowo mają widoczne czerwone pasy. Natomiast w tym egzemplarzu w całości są one przyciemnione (opcja za 4 286 zł), co po wyłączeniu świateł daje tej linii jeszcze więcej zwartości.

Opcja - przyciemniany pas tylnych świateł w Cayenne

4.0 V8, 550 KM, 770 Nm

Jednak, musimy sobie powiedzieć, że zapewne nie wydajemy kwoty 899 tysięcy zł  – bo tyle właśnie kosztował egzemplarz Cayenne Coupe z jazdy testowej (podstawowa cena w wersji Turbo, to 720 tys. zł),  tylko po to, by zachwycić się paroma dodatkami stylistycznymi. Ten samochód ma nas słuchać w stu procentach. Przykładowo, w momencie, gdy chcemy szybko wyprzedzić… (tu patrz na film):

…oczekujemy radykalnego działania od naszego samochodu. I tutaj nie ma kompromisów – dostajemy je w pełni.

3,9 sekundy od 0-100km/h, 2,7 sekundy przy wyprzedzaniu od 80-120 km/h. Dopóki nie zobaczyłem i nie poczułem tego samochodu na żywo, w głowie jawił mi się, jako model pełen sprzeczności. Ale okazuje się, że trzy różne wymiary mogą ze sobą współgrać.

Auto, które pokazywane jest w miejskim kontekście, ale z ogromną mocą (550 KM, 770 Nm), zapewniające komfort podczas przejazdu przez przecinające drogę stare kolejowe tory i niespodziewane szkody górnicze (takie niespodzianki czekały na testowej trasie), a jednocześnie skręcający ostro i nie tracący przyczepności w szybkich zakrętach. Służący, kiedy potrzebujemy spokoju i budzący się, kiedy potrzebujemy rozrywki. Ten samochód to ma.

Tu widoczny na torze:

Choć na drodze można pozwolić sobie na 10% tego co na torze, to zaskakiwało mnie jak ten samochód potrafi skręcać, gdy ostro dociśniemy kierownicę w ciasnym zakręcie.

Nie jesteśmy jednak w tym aucie sami. Prócz podstawowych systemów elektronicznych czuwających nad naszymi wyczynami, mamy też inne, zaawansowane opcje wspomagające w tym, żeby z tego ponad 2,2-tonowego SUV-a wycisnąć jak najwięcej. Są to m.in. aktywny napęd na cztery koła, pneumatyczne zawieszenie adaptacyjne (PASM) , tylna skręcana oś, czy też system PDCC, który poziomuje samochód na zakrętach – i chce się powiedzieć… skutecznie.

W poprzednim filmie chyba nie wyciśnięto jeszcze wszystkiego z tego auta. Tu parę szaleństw z kolejnego kanału (lecz Cayenne w wersji z większym bagażnikiem):

Podczas jazdy z dużymi prędkościami dodatkowy docisk zapewnia wysuwany tuż znad tylnego pasa świateł spojler. Ponad szybą znajduje się jeszcze jeden, ten prócz funkcji aerodynamicznej, dodatkowo sprawia, że tylna szyba nie potrzebuje wycieraczki. 

Porsche w latach 2018-2020 wprowadza długi pas led we wszystkich modelach

Kiedy wracamy jednak do codziennej, polskiej, drogowej rzeczywistości, to trzeba przyznać, że w porównaniu do dużo niższego Porsche 911 Carrera 4S, wysokość i obszerność tego samochodu wygładza nieco nasze odczucie prędkości podczas jazdy.

Analogowy tylko centralny obrotomierz w Porsche

Dobrze, że wielkie cyfry elektronicznego prędkościomierza wbudowane w analogowy obrotomierz (a powtórzone jeszcze na szybie poprzez Head-up display), przypominają kierowcy, że prędkość jest dużo wyższa niż nam się wydaje.

Matrycowe reflektory LED w Porsche Cayenne

Natomiast, kiedy utkwimy w godzinach szczytu w sznurze samochodów, wspomoże nas asystent jazdy w korku, a w nocy rozszerzą pole widzenia 84-diodowe reflektory matrycowe LED oraz system Night Vision.

Testowany Cayenne Coupe posiadał Night Vision

Cayenne – u progu dekady full LED i full LCD

I to jest ten moment, w którym powinniśmy chyba przejść do kolejnego członu, czyli nazwy „Cayenne”. Bowiem, te opcje wyposażenia, deska rozdzielcza, konsola centralna i przód auta, są właściwie tożsamymi dla obu modeli.

Porsche nie ominął też trend ostatnich lat, czyli zastępowanie wszystkich analogicznych cyferblatów elektronicznymi. Jednak dzieje się to w tej marce etapowo. Nadal pozostał analogowy, umieszczony po środku obrotomierz. Pozostałe części wskaźników, co widać na przykładzie systemu Night Vision, mogą łączyć się we wspólne pole, tworząc większy obraz. Natomiast w konsoli centralnej również zminimalizowano liczbę „wypukłych” przycisków, zastępując je taflą szkła.

Konsola centralna teraz mniej przycisków

W centrum mamy światła awaryjne, pokrętło głośności, manipulator opcji multimedialnych oraz dwa przyciski do sterowania klimatyzacją. Pozostałe są dotykowe, aczkolwiek dają nam sensorycznie znać, że właśnie je nacisnęliśmy.

Pozostał przycisk zmiany głośności, klimatyzacji i pokrętło w Cayenne 2018

Oba Cayenne posiadają również 8-biegową skrzynię Tiptronic S. Ta hydrauliczna przekładnia nie będzie miała problemu także wtedy, gdybyśmy chcieli holować przyczepę. Ta może ważyć aż 3,5 tony. Możemy wyposażyć auto w oryginalny hak, składany elektronicznie, który jest dostępny za 6 244 zł. W długiej podróży pomoże nam też 90-litrowy bak paliwa – w wersjach Turbo od podstawowej wersji, a w pozostałych również istnieje możliwość powiększenia ze standardowych 75 litrów.

Cayenne Coupe przygotowany od 0-100 3,9s

Także tryb off-road

Jeżeli myślimy, o wyjeździe w teren, na piasek, Cayenne Coupe również posiada wbudowane tryby off-road – zawieszenie możemy podnosić i obniżać o 5 cm. Mając na uwadze, jakiego rodzaju mamy tu opony, z pewną ostrożnością, ale jednak możemy dojechać również do wymarzonego zakątka wysoko w górach, bądź nie połączonego asfaltem z resztą świata urokliwego miejsca nad jeziorem.

Dochodzimy w takim razie do początku nazwy tego zaskakującego w wielu wymiarach auta…

Tył Cayenne Turbo Coupe 2020

…czyli marki Porsche, która zawsze była synonimem auta tworzonego raczej dla kierowcy, aniżeli chcącego być upieszczonym pasażerem tylnego siedzenia. Kierowcy chcącego poczuć coś więcej podczas jazdy, niż tylko satysfakcję ze skutecznego dotarcia z punktu A do punktu B. Jednocześnie jest marką, nie oszczędzającą na materiałach i konsekwentnie trzymającą się stylu kluczowych elementów wnętrza nadanego przez poprzedników sprzed kilkudziesięciu lat.

Deska rozdzielcza Porsche Cayenne

Trzeba przyznać, że siedząc za kierownicą, ten charakter w jakiejś części przejawia się nawet w tak z pozoru odległym od sportu segmencie SUV-ów.

Trzy wymiary w jednym…

Porsche Cayenne Turbo Coupe jest połączeniem tych cech i odpowiedzią na „wymuszoną, światową modę”, na podwyższone samochody, w dosłownie wszystkich kategoriach cenowych.

Kokpit Porsche - SUV jak sportowy samochód

Producenci najdroższych marek, w tym Porsche, pokazują, że jeśli tylko chcemy za to zapłacić, są w stanie zrobić dla nas połączenie pożerającego asfalt potwora, z autem do odwożenia dzieci do szkoły oraz zabrania całej rodziny na długie wakacje (także z dużą przyczepą) i niekoniecznie do miasta.

I oto właśnie na rynku pojawił się kolejny samochód, dzięki któremu, za blisko 900 tys zł, mamy możliwość spełnienia sobie tej przyjemności. Choć to nie koniec, bo uwzględniając ewentualne zamiłowanie do luksusowo-wizualnych dodatków, w konfiguratorze Porsche udało mi się przebić próg miliona złotych.

Porsche Cayenne Turbo Coupe cena 900 tys zł

Jazda testowa Porsche Cayenne Turbo Coupe odbyła się dzięki uprzejmości Autoryzowanego Centrum Porsche Lellek w Katowicach.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.